Wszystkie posty autora

Kot Kotton

żywienie kotów

To Ty decydujesz jakie ryby serwujesz

2018-10-04

Światowy Dzień Zwierząt to nie lada okazja do świętowania. Ale dziś, przewrotnie, chciałabym się z Wami zastanowić, czy nasze koty są zagrożeniem dla stworzeń żyjących w morzach i oceanach. I czy są one gorsze niż plastikowe słomki ;)

Mam świadomość, że Nikon to ogromny ciężar dla środowiska. Może nie je on ryb, na które ma uczulenie, ale codziennie pochłania więcej mięsa niż ja w całym tygodniu. Wyhodowanie mięsa zużywa ogromną ilość wody, energii i prowadzi do nadmiernej emisji gazów cieplarnianych. Liczby te są nieporównywalne np. z produkcją zbóż.

Ale miało być o rybach

Do tej pory bardzo uważałam na skład karmy dla kotów (mięsko, mięsko!), ale pochodzenie składników odgrywało dla mnie drugorzędną rolę. Dlatego, gdy zgłosiła się do mnie przedstawicielka pozarządowej organizacji MSC (Marine Stewardship Council), która przyznaje certyfikaty zrównoważonego rybołówstwa produktom spożywczym, pomyślałam, że to dobra okazja, by samej pochylić się nad tą kwestią.

Koty lubią ryby - z certyfikatem MSC

W czym problem?

Jesteśmy świadkami nadmiernej eksploatacji łowisk mórz i oceanów. Światowe zasoby dziko żyjących ryb są wyczerpane. Ryby łowione są często nielegalnie i przy użyciu nieuczciwych metod (cyjanek, środki wybuchowe). Organizacje takie jak MSC pomagają wyeliminować praktyki zagrażające ekosystemom morskim.

Ryby z kocimiętką - zrównoważone rybołówstwo

Co możesz zrobić?

Nie chodzi tylko o to, by kupować karmy rybne wyłącznie z certyfikatem MSC, bo jest ich nadal niewiele. Chociaż cieszy fakt, że coraz więcej znanych i łatwo dostępnych marek – jak Iams, Sheba czy rossmannowy Winston – korzysta z certyfikowanych ryb i owoców morza. Oznacza to, że coś zaczyna się w tym temacie dziać. Chodzi jednak rzecz podstawową – o to, by interesować się pochodzeniem mięsa i ryb, pytać o nie producentów karm, pokazywać im, że to jeden z czynników decydujących o wyborze tej a nie innej puszki. Siła naszego portfela jest w tym przypadku ogromna.

Opiekując się zwierzakiem jesteśmy odpowiedzialni za niego, ale pośrednio za los wielu innych stworzeń. Warto mieć tego świadomość.

Więcej o zrównoważonym rybołóstwie poczytacie na: msc.org/pl lub na fb.com/MSCPolska

Ryby w karmach dla kotów - tekturowy drapak ryba

design i akcesoria dla kota

7 roślin do domu z kotem

2018-09-12
Pachira wodna

Roślinność w domach przeżywa renesans, coraz chętniej zamieniamy mieszkania w małe dżungle, a na pewno paprotka na lodówce przestała być obciachem. Na Instargramie wnętrza zdobią mięsiste monstery, bujne fikusy czy zgrabne sansawerie. Niestety wszystkie one są trujące dla kotów.

Rośliny bezpieczne dla kotów

Myślisz, że jak Twój kot nigdy nie czuł pociągu do roślin, to możesz nie zważać na ich toksyczność? Nic bardziej mylnego, bo chęć na zielone może przyjść nagle. Wiele roślin może spowodować nawet zgon, więc czy warto ryzykować?

Jednak nie martw się, możesz mieć w domu zielono. Żeby ułatwić sprawę, zamiast robić listę toksycznych odmian – których znajdziecie od groma w internecie – przygotowałam dla Was listę instagramowych roślin bezpiecznych dla kotów. Wszystkie spełniają następujące kryteria: są duże, fotogeniczne i łatwe do kupienia (większość w IKEA, Obi, Leroy Merlin etc.).  W takim razie, co zielonego do domu z kotem?

1. Palma areka (Chrysalidocarpus Lutescens)

Areca palm

Piękna, dobrze radzi sobie w domu. Może urosnąć nawet na ponad 2 metry, chociaż rośnie dość wolno. Lubi miejsca jasne, ale nie w bezpośrednim słońcu. Według badania przeprowadzonego przez NASA, to najlepsza roślina oczyszczająca powietrze w domu. Lubi regularne prysznice.

2. Pachira wodna (Pachira aquatica, Money tree)

Pachira wodna

W naturze pachira osiąga 20 metrów wysokości, w domu od 1,5 do 2. Wyróżnia ją zapleciony pień i żywozielone liście. Lubi miejsca słoneczne, ale nie bezpośrednie światło. Podobno przynosi szczęście i pieniądze – więc nawet ze względu na to, warto ją mieć :)

3. Paproć (Nephrolepis)

Klasyk i ulubieniec naszych babć wrócił do łask. Paproć lubi obfite i częste podlewanie oraz cień. Jak przypadniecie sobie do gustu, wyrośnie na imponujący okaz. Liście paproci hodowanej w mieszkaniu mogą osiągnąć 80-100 cm.

4. Beukarnea wygięta, “Stopa słonia” (Beaucarnea recurvata)

stopa słonia

Stopa słonia dobrze znosi warunki mieszkaniowe i jest długowieczna. Jej nadziemna bulwa służy do magazynowania wody, dlatego podlewamy ją rzadko ale obficie. W mieszkaniu może osiągnąć wysokość nawet 2 metrów.

5. Daktylowiec karłowaty (Phoenix roebelenii)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nazwa może być myląca, bo daktylowiec ten wcale nie jest taki niski – w warunkach domowych osiąga 1,5 m wysokości. Charakteryzuje się gęstymi, pierzastymi liśćmi. Jest to jedna z bardziej efektownych i dekoracyjnych palm. Lubi ciepło i słońce. Może być problematyczna w uprawie.

6. Aspidistra wyniosła (Aspidistra elatior)

fot. crocus.co.uk

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Roślinę tą wyróżniają duże, ciemnozielone liście. Osiąga wysokość do 60 cm. Jest wyjątkowo wytrzymała. Dobrze znosi niekorzystne warunki, jakie mogą panować w domach: suche powietrze, wahania temperatur, małą ilość światła. W optymalnych warunkach rozrasta się szybko i jest długowieczna. W Wiwat aspidistra! George’a Orwella roślina ta jest symbolem klasy średniej i jej nudnej i jałowej egzystencji, bo jako jedyna trzymała się świetnie w ciemnych, dusznych domostwach.

7. Zielistka Sternberga/czubiasta (Chlorophytum comosum)

Łatwa w uprawie, mało wymagająca – sprawdzi się w pomieszczeniach nasłonecznionych i zacienionych. Wyróżniają ją jasnozielone liście z białym paskiem na środku, które osiągają długość ok. 50 cm. Najlepiej prezentuje się – tak jak paprotka – podwieszona do sufitu lub na szczycie wyższych mebli.

[EDIT: 1.10.2018]

8. Kalatea (Calathea)

Roślinę wyróżniają przepiękne liście. Różnią się one w zależności od gatunku – mogą być owalne, podłużne, prążkowane, ich spód może być zielony, czerwony lub fioletowy. Kalatea lubi miejsca słoneczne lub półcieniste, dużą wilgotność powietrza oraz częste zraszanie. Podobno jest chorowita i wymagająca… ale postanowiłam zaryzykować :)

 

życie z kotem

Dlaczego nie jesteś właścicielem swojego kota?

2018-05-24

Odpisywałam dziś jednej z obserwatorek na Instagramie i ugryzłam się w język pisząc o sobie, że jestem właścicielką Nikona. Uznałam, że sprawa jest na tyle poważna, że napiszę Wam dlaczego.

W 100% wierzę, że język kształtuje rzeczywistość. Wpływa na to, jak postrzegamy świat, to jakim nam się wydaje, to jak potem w związku z tym się zachowujemy – także w stosunku do innych. Dlatego “żydzić” nie jest tylko niewinnym słówkiem, prezydentka i architektka brzmią świetnie, a Ty nie jesteś właścicielem swojego kota.

Przykład?

Ojciec z synem jechali samochodem. Mieli wypadek. Ojciec zmarł na miejscu, syna w ciężkim stanie przewieziono do szpitala, w którym musiał być natychmiast operowany. Gdy na salę operacyjną wszedł chirurg, zawołał:
– Nie mogę go operować, przecież to mój syn!
Pytanie: Kim był chirurg dla pacjenta?*

*odpowiedź na końcu wpisu

Dlaczego powyższa zagadka logiczna jest tak trudna i ma rację bytu tylko w niektórych, takich jak nasze, kulturach? Właśnie z powodu języka, który opisywałam na wstępie.

Kot – kim dla niego jesteś

Właścicielem można być samochodu, ubrań, biżuterii. Rzeczy te można oddać, sprzedać, wyrzucić, gdy się zużyją. Czy słyszeliście kiedyś, by ktoś powiedział, że jest właścicielem dziecka? I tak samo – moim zdaniem – jest ze zwierzętami domowymi, czyli naszą czworonożną rodziną. Możemy dbać o nie, leczyć gdy są chore, spełniać ich zachcianki i poświęcać spędzać z nimi jak najwięcej czasu. Nie posiadamy ich, ale się nimi opiekujemy.

Dlatego nigdy nie mów, że jesteś właścicielem swojego kota. Jesteś jego dumnym opiekunem. Lub opiekunką.

*matką

zdrowie i choroby

Czy powinno się kąpać kota?

2018-03-31
kapanie kota

Nikon ma ponad 5 lat i nigdy go nie kąpałam. Pachnie najlepiej, czyli po prostu “kotem”. Wiem, że zrozumieją mnie tylko kociarze, ale żadne perfumy nie mogą się równać zanurzeniu twarzy w kocie futerko…

Czasem nachodzi mnie wątpliwość, czy jednak raz na jakiś czas nie powinnam Nikona wykąpać. Moja weterynarz mówi, że nie ma takiej potrzeby, bo kot myje się sam. Od czego w takim razie zależy, czy kota powinniśmy wykąpać?

Kiedy nie powinno się kąpać kota

Koty to z natury bardzo czyste zwierzęta. Myją się same i większości przypadków nie ma najmniejszej potrzeby, by im w tym pomagać.

Zdarza się, że kot się czymś ubrudzi – wlezie w zakurzone kąty, błoto, produkty spożywcze (miód, mąka i tym podobne). W takich przypadkach kota też nie kąpiemy. Możemy mu pomóc, przecierając futerko  ręcznikiem zwilżonym wodą – i wystarczy. Resztę powinien zrobić sam.

Kiedy trzeba wykąpać kota

Najważniejsze pytanie, które powinniśmy sobie zadać, gdy nasz kot się ubrudzi: czy substancja jest niebezpieczna dla jego zdrowia, toksyczna? Czy jej zlizanie może spowodować problemy zdrowotne i zatrucie? Do takich substancji będą należeć np. chemikalia, smar. Wtedy kota bezwzględnie trzeba wykąpać, ale pamiętajmy, że pierwszeństwo ma i tak wizyta u weterynarza!

Druga rzecz to skala zabrudzenia. Jeśli jest ono niewielkie, próbujemy je usunąć miejscowo zamiast moczyć całego zwierzaka. Używamy do tego ściereczki zamoczonej w wodzie.

Potrzeba kąpieli może być też związana z różnymi chorobami, przede wszystkim skórnymi i pasożytniczymi (pchły, wszy). Wtedy oceny dokonuje weterynarz i to on decyduje, czy leczenie powinno zostać wsparte myciem, szamponami leczniczymi etc.

Jeśli nasz kot jest chory, otyły lub starszy, może nie radzić sobie z codzienną higieną. Wtedy powinniśmy mu w tej kwestii pomóc.

Kwestie estetyczne

Kąpiel kota związana może być także z upodobaniami estetycznymi i naszą próżnością. Czy powinniśmy to robić – nie mi oceniać. Do takich przypadków należy mycie kotów przed wystawami, by prezentowały się nienagannie. Są tez rasy, których futerko mocno się przetłuszcza.

Podsumowując, kąpiel dla większości kotów to traumatyczne przeżycie. Jeśli można, lepiej im tego oszczędzić. I tak, kota można nie myć całe życie.

 

życie z kotem

Ile kosztuje utrzymanie kota – podsumowanie 2017

2018-01-06
utrzymanie kota cena

Rok temu po raz pierwszy postanowiłam policzyć, ile kosztuje utrzymanie kota (podsumowanie 2016 znajdziecie TUTAJ). Wtedy wyszło mi 166 zł miesięcznie i wielu z Was komentowało, że wydaje znacznie więcej. Jednak w 2017 koszty wzrosły znacząco. Złożyły się na to dwie nieprzewidziane sytuacje zdrowotne i zmiana sposobu żywienia.

Kolejny rok pokazuję Wam nasze wyliczenia, żebyście widzieli, że w życiu z kotem trzeba się przygotować na nieprzewidziane wydatki i nie zawsze musi być kolorowo. Miesięczny koszt utrzymania kota wzrósł u nas z 165,83 zł w 2016 r. do 306,96 zł w 2017 r. Czyli prawie dwukrotnie! W skali roku Nikon pochłonął prawie 3700 zł ;)

Nieprzewidziane wydatki

Weterynarz i leki – kupowane u niego lub na jego zalecenie – wyniosły w zeszłym roku prawie 2000 zł. Dla porównania, rok wcześniej nie przekroczyły 500 zł. Na tak wysoki koszt złożyły się przede wszystkim:

Zmiana żywienia

Koszt zmiany karmy suchej na wyłącznie mokrą to największe zaskoczenie 2017 r. Byłam pewna, że nowa, zdrowsza dieta mocno odbije się na domowym budżecie. Szczególnie, że wiązało się to z szukaniem odpowiedniej (czyt. smakującej Księciuniowi) karmy metodą prób i błędów. Po drodze wiele niechcianych puszek trafiło do rodziny, znajomych i wolnożyjących kotów. Przez dłuższy czas karmiliśmy Nikona jego ukochaną Leonardo (jeszcze raz dziękuję za paczkę do testów!), ale saszetki 85 g wychodziły bardzo drogo i ostatecznie przerzuciliśmy się na duże puszki GranataPet. Jak widać, martwiłam się zupełnie niepotrzebnie – miesięczny koszt karmy wzrósł jedynie o 26,55 zł (z 94 na 120,55 zł).

Utrzymanie kota – miesięczne i roczne zestawienie wydatków:

MIESIĄC CO KWOTA (ZŁ)   SUMA 2017
styczeń karma 20,6 karma 1446,57
weterynarz i leki 330,72 weterynarz i leki 1966,52
luty karma 100,14 sprzęt dla kota 0
żwirek 23,56 żwirek 114,95
weterynarz i leki 90,06 zabawki 5,51
marzec karma 130,16 rehabilitacja 150
żwirek 23,56
weterynarz i leki 30
kwiecień karma 196,08
zabawki 5,51 RAZEM 3683,55
czerwiec karma 105,47 MIESIĘCZNIE 306,96
lipiec weterynarz i leki 982
rehabilitacja 150
karma 159,84
sierpień karma 199,9
wrzesień karma 96,96
weterynarz i leki 120,57
żwirek 23,56
październik karma 100
weterynarz i leki 48
listopad karma 196,26
weterynarz i leki 365,17
żwirek 20,71
grudzień karma 141,16
żwirek 23,56
weterynarz 55,57

Podsumowując, planując przyjęcie pod swój dach kociego członka rodziny możecie oszacować stałe koszty z tym związane. Jednak w życiu zdarzają się sytuacje, które ciężko przewidzieć i trzeba być przygotowanym, że wydatki mogą wzrosnąć – co pokazuje nasz przykład – nawet dwukrotnie. Nie zmienia to faktu, że mieszkanie z kotem jest bezcenne i na tym poprzestańmy :)

koszt kota

zdrowie i choroby

Kamień nazębny u kota – usuwanie i profilaktyka

2017-12-24

Z roku na rok nabieram nowych doświadczeń w opiece nad czworonogiem. Miałam już wątpliwą przyjemność rehabilitacji kota, teraz przyszła pora na zajęcie się jego paszczą. Problem z zębami zauważył weterynarz podczas okresowego przeglądu. Dzięki temu mogliśmy zareagować szybko, póki nic poważniejszego się nie działo. Jak wiecie Nikon (5 lat) jest w kwiecie wieku  i zęby muszą mu jeszcze długo posłużyć :)

Poniżej opisuję, jak usuwanie kamienia nazębnego wyglądało w przypadku Nikona, więc nie bierzcie wszystkiego za pewnik – każdy przypadek jest inny.

Przygotowanie do zabiegu

Przed usunięciem kamienia Nikon przez 5 dni brał antybiotyk oraz probiotyk. Na zabieg pacjent musiał stawić się na czczo – co najmniej 12 h bez jedzenia. Wizytę zaplanowałam na późne popołudnie, żeby ogarnąć wszystko po pracy. Jak się okazało, nie był to najlepszy pomysł. Kot wcale nie chciał zjeść ostatniego posiłku o 4 rano, bo zwyczajnie wybrał spanie. W efekcie jadąc do weterynarza był już porządnie wygłodzony, a moje serce krwawiło ;)

freshaid pielegnacja zebow kota

Usuwanie kamienia nazębnego

Sam zabieg trwa kilka godzin, więc nie warto czekać u weterynarza. Najczęściej wykonuje się go w znieczuleniu ogólnym, chociaż słyszałam, że czasem wystarczy podanie “głupiego jasia”. Rodzaj znieczulenia dobiera oczywiście weterynarz. Zabiegu nie łączymy z innymi ze względu na bakterie znajdujące się w jamie ustnej.

Ile to kosztuje?

Cena zależy od miasta, weterynarza, zastosowanego znieczulenia i oczywiście stanu uzębienia. U nas (Wrocław, przychodnia Vetin) pełen koszt – czyli antybiotyk i osłonka przed, zabieg, smaczki na bazie alg oraz wizyta kontrolna – wyniósł 350 zł.

Zalecenia po

Po zabiegu kot może jeść to, co dotychczas. Nie trzeba mu kupować specjalnych karm lub przygotowywać płynnej konsystencji. Jak po każdej narkozie zwierzak może czuć się nieswojo, nie chcieć jeść lub wymiotować po posiłku – wtedy wystarczy odczekać z karmieniem.

Nikon jadł już godzinę po odebraniu go z lecznicy. Czuł się dobrze i nie musieliśmy jechać po zastrzyk przeciwbólowy. Wenflon usunęliśmy sami, a po 2 dniach pojechaliśmy na kontrolę.

Aby zapobiegać tworzeniu się kamienia mamy stosować smaczki na bazie alg (nie ma szans, Nikon nimi gardzi) oraz płyn FreshAid widoczny na zdjęciach. Podaję mu go palcem bezpośrednio na zęby. Docelowo będę nasączać nim gazik i próbować myć paszczę. Jeśli całkowicie porzucilibyśmy profilaktykę, kolejne czyszczenie zębów czekałoby nas już za rok.

kamien nazebny zapobieganie

Czy każdy kot ma kamień nazębny?

Odkładanie się kamienia jest w dużej mierze skłonnością indywidualną zwierzęcia, nie ma nic wspólnego z rasą i nie każdy kot go ma. Może być też zależne od rodzaju pożywienia i tego, jak dbamy o higienę jamy ustnej kota. Idealnie było by codziennie myć kotu zęby, ale szczerze mówiąc nie znam nikogo, kto by tak robił. Sama należę do tej grupy, chociaż zamiary miałam dobre i w ramach wyprawki kupiłam Nikonowi pastę i szczoteczkę…

Czy kotu trzeba usuwać kamień nazębny?

Niestety tak. Nagromadzony osad i mnożące się bakterie powodują zapalenie dziąseł. Łatwo o uszkodzenie delikatnych tkanek przyzębia, co w konsekwencji może powodować psucie się i utratę zębów. Lepiej działać, jak tylko pojawia się problem, niż potem wyrywać zęby.

Czy jest to niebezpieczne?

Sam zabieg, jeśli polega tylko na usunięciu kamienia a nie np. zepsutych zębów, jest dość prosty. Trzeba jednak pamiętać, że każda narkoza niesie ze sobą ryzyko, dlatego warto przed nią zrobić komplet badań.

design i akcesoria dla kota

Meble dla kotów w IKEA!

2017-10-15

Świat zwierzolubów zrewolucjonizowała informacja, że IKEA zdecydowała się wprowadzić linię mebli dla psów i kotów. Zła wiadomość jest taka, że w Polsce będziemy musieli poczekać na LURVIG jeszcze pół roku.

Hackowanie mebli IKEA

Firma zdobywa serca konsumentów na całym świecie swoimi tanimi, dostępnymi, a jednak dobrze zaprojektowanymi meblami. Do tej pory brakowało na rynku podobnej marki – ale dla zwierząt. Cena designerskich legowisk czy drapaków potrafi zwalić z nóg, dlatego opiekunowie “hakują” najpopularniejsze modele mebli IKEA pod kocie potrzeby. Instrukcje, jak przerobić stoliki LACK na drzewko dla kota lub ukryć kuwetę w regale BESTA, znajdziecie np. tutaj.

LURVIG znaczy kudłaty

IKEA wie, że zwierzaki są coraz częściej pełnoprawnymi – tylko czworonożnymi – członkami rodzin. Dlatego w nowej kolekcji LURVIG znajdziemy wszystko, by mogły czuć się bezpiecznie i komfortowo. W dziale dla kotów są to: budki, legowiska, drapaki, kocyki, miski, poidełka, transportery, obroże i kuwety, szczotki i zabawki. Część produktów jest kompatybilna z tradycyjnymi meblami i tu upatruję ogromnego potencjału LURVIG.

Ceny? Najdroższy mebel kosztuje w Stanach 56 dolarów, więc u nas nie powinien przekroczyć 200 zł. Jeśli chodzi o modele i różnorodność produktów – na razie szału nie ma, ale jeśli kolekcja okaże się sukcesem – w co nie wątpię – na pewno z czasem będzie coraz lepiej.

Zdjęcia: ikea.com

meble i zabawki kot IKEA

 

inne tematy

Konkurs Kotton & Leonardo

2017-09-16
konkurs koci blog

UPDATE: Wyniki konkursu!

Dostałam od Was prawie 100 fotek i uśmiałam się co niemiara! (Tfu tfu, płakałam rzewnie patrząc na mordki, które nie jadły na oko co najmniej od paru lat.)
Z pewnością każdy z modeli zasługuje na dodatkową porcję szamy, ale zwyciężczynie mogą być tylko dwie.

Marta Lis – za argumenty dosłownie poniżej pasa i brzuch stworzony do miąchania.


Sylwia Klimkowska – za instruktaż, jak do perfekcji opanować sztukę żebrania o szynkę.

 

16.09.

Na Facebooku Kottona ruszył konkurs, w którym możecie wygrać ulubione jedzonko Nikona – szaszetki Leonardo!

Na zachętę dodam, że to praktycznie jedyna karma, którą nasz kot je ze smakiem. To dzięki niej udało nam się przestawić Nikona całkowicie na mokre. Na Leonardo Nikon schudł kilogram i z misiaka z brzuszkiem przemienił się w totalnego przystojniaka ;)

Zadanie konkursowe

Niezależnie, czy Wasz kot jest pełen gracji jak z obrazu Leonardo da Vinci, czy zniewalająco przystojny jak Leonardo DiCaprio, na pewno pierwsze miejsce w jego sercu zajmuje jedzenie. Pod postem konkursowym (link) czekam na zdjęcia Waszych głodnych kotów – jak zmuszają Was – tfu, tfu! dają do zrozumienia, że powinniście wziąć się do roboty i uzupełnić miskę ;)

Nagrody 

Do wygrania są dwa zestawy po 16 saszetek Leonardo Finest Selection – wybrane smaki lub ich miks.

Czas trwania

Konkurs trwa 16-25 września 2017 r. Wyniki opublikuję na fb.com/kottonpl jako osobny post – do piątku 29 września. Szczegóły i pełen regulamin w poście konkursowym.

zdrowie i choroby

Rehabilitacja kota

2017-09-09
Laseroterapia u kota

Śledzący nasze socjale wiedzą, że dwa miesiące temu Nikon miał wypadek i operację. Jesteśmy już po wizycie kontrolnej po zakończeniu rehabilitacji, więc z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że kot wrócił do formy i po zabiegu prawie nie ma śladu.

Gdzie gamoń wsadzał łapy

Jak dzieje się coś złego i czują się zagrożone – koty często nie dają znaku życia. Tak właśnie było w przypadku Nikona. Cały wieczór siedział cichutko w swojej kryjówce na szafie i dopiero rano zorientowałam się, że coś jest nie halo. Gdy go wyciągnęłam, okazało się, że biedaczek nie może chodzić. Zdjęcie u weterynarza pokazało, że kość ramienna wypadła mu ze stawu łokciowego. Podczas operacji weterynarz włożył ją na swoje miejsce, zszył ścięgno i wszczepił implant. Cieszę się, że udało się naprawić kota bez udziału śrub, drutów i zakładania gipsu, bo takie też było ryzyko.

Jak sobie to zrobił? Niestety znamy tylko hipotezy. Główna brzmi, że kot na czymś zawisł i nie mógł się wydostać, a na łapkę musiała działać ogromna siła. Najsmutniejsze, że byliśmy w domu, gdy to się stało…

kot po operacji

Rehabilitacja kota

Operacja to jedno, ale po takim zabiegu kot nie budzi się sprawny i pełen życia. Kuleje, boi się przenosić ciężar na uszkodzoną łapkę, podwija ją pod siebie. Do tej pory nie wiedziałam, że rehabilitacja zwierząt jest powszechną i zalecaną metodą leczenia – podobnie, jak u ludzi.

Zaraz po zdjęciu szwów zaczęliśmy miesięczną terapię. Polecona w lecznicy rehabilitantka przyjeżdżała do nas dwa razy w tygodniu. Jedna sesja trwała ok. godziny i obejmowała lasero-, magnoterapię oraz masaż.  Ten ostatni miałam kontynuować już sama po zakończeniu leczenia.

Domyślacie się pewnie, że niełatwo jest kota, istotę niezależną, zmusić do zabiegów – szczególnie takich, które wymagają leżenia najlepiej w bezruchu. Pomogła mi w tym ulubiona szczotka, bo podczas czesania dużo łatwiej było przeprowadzać np. laseroterapię. Były sesje po których kot był tak wymęczony, że ledwo stawał na chorej łapie – co jest normalne po intensywnych ćwiczeniach. Najważniejsze, że już pod koniec terapii był całkiem sprawny i przestał kuleć.

Po zdjęciu opatrunku, ale jeszcze ze szwami:kot po zdjęciu opatrunkuMagnetoterapia:magnetoterapia u kotówLaseroteriapia:Laseroterapia u kota

rehabilitacja zwierzątMój sprytny sposób na unieruchomienie kota – przyjemne czesanko w trakcie zabiegów:zabiegi dla kota

dla kociarzy

Kotes, czyli notes dla kociarzy – recenzja

2017-08-03
Dlaczemru notes z kotami

Dlaczemu + Fundacja KOT

Kotes, czyli notes dla kociarzy, to propozycja od wydawnictwa Dlaczemu. Został przygotowany we współpracy z Fundacją KOT, która od 10 lat ratuje bezdomne koty. Ma na celu popularyzację adopcji zwierzaków, stąd umieszczone w nim zdjęcia podopiecznych organizacji. Trochę zawiodłam się, że na tym kończy się współpraca z fundacją i że częściowe wpływy z zakupu nie idą na cele charytatywne. Mimo wszystko, jeśli dzięki kotesowi choć jeden kot znajdzie nowy dom – ma to największą wartość.

Kotes notes

Cechy kotesu

Szczególnie podoba mi się okładka kotesu – estetyczna, gruba, z miejscem na włożenie zdjęcia swojego zwierzaka, a z tyłu z kieszonką na luźne notatki. W środku znajdują się zdjęcia fundacyjnych kotów, opatrzone często wyciskającymi łzy opisami. Brzmią autentyczne i stanowią dla mnie najfajniejszą część całego notesu. Oprócz tego na poszczególnych stronach znajdują się grafiki, cytaty dotyczące kotów i oczywiście strony przeznaczone na zapiski. Dużym plusem jest łączenie kartek spiralką, które ułatwia notowanie. Jedyne do czego mogę się przyczepić to stockowe grafiki, bardziej cieszyłyby oko autorskie obrazki.

Podsumowując, jest to bardzo przyjemny prezent dla kociarzy, który – w odróżnieniu od kalendarzy z kotami – długo nie straci na ważności.

Kotes notes

Notes otrzymałam od wydawnictwa do recenzji.

Używamy ciasteczek Więcej

W ramach naszego bloga używamy plików cookies, co pozwala nam dostarczyć Ci jeszcze lepsze informacje. Czytając Kotton.pl wyrażasz zgodę na używanie ciasteczek.

Zamknij