Wszystkie posty autora

Kot Kotton

design i akcesoria dla kota

Kociostrada, czyli kocia droga do szczęścia

2022-08-13
kociostrada w kotyfikacji

Wszystko zaczęło się od książki Kotyfikacja, a następnie Kocie Mojo Jacksona Galaxy, znanego przede wszystkim z programu Kot z piekła rodem. Wszystko, czyli myślenie o przestrzeni dla zwierzaka, która zapewnia nie tylko bezpieczeństwo, ale też sprawia, że czuje się zadowolony z życia. By tak się stało, nie musi być ona duża, ale musi zapewniać miejsce do wykonywania czynności niezbędnych dla zdrowia fizycznego i psychicznego.

Zaspokojenie potrzeb

Wśród niezwykle ważnych zadań, których kot podejmuje się codziennie – i powinien mieć na to czas i miejsce, znajdziemy: 

  • Polowanie, łapanie, zabijanie – czyli zabawę, samodzielną oraz z opiekunami. Zabawki po takim cyklu chowamy, żeby się nie znudziły, a w przypadku niektórych – aby kot był po prostu bezpieczny, przebywając sam w domu.
  • Jedzenie – najlepiej, gdy czynność występuje po punkcie powyższym, w mniej ruchliwej części domu. Woda w postaci fontanny dla kota lub miski powinna znajdować się w często odwiedzanych przez kota miejscach, ale oddalona od miski z jedzonkiem. 
  • Załatwianie się – w regularnie czyszczonej kuwecie o odpowiedniej wielkości, dopasowanej do rozmiaru kota oraz jego preferencji. To samo dotyczy żwirku, z którym trzeba czasem poeksperymentować, by znaleźć ten ulubiony.
  • Drapanie – kot ma naturalną potrzebę ostrzenia pazurków i zostawiania swoich zapachów. Jeśli chcesz, by nie działo się to z wykorzystaniem Twojej kanapy, zainwestuj w liczne drapaki o różnych kątach nachylenia, wykonane z różnych materiałów (sznurek sizalowy, karton itd.). Szybko zobaczysz, które są kota ulubionymi. U mnie szczególnie sprawdza się pionowy drapak, który stoi przy samej kanapie i odciąga od niej uwagę. 
  • Mycie się i spanie – w bezpiecznym, mniej ruchliwym miejscu. W przypadku mojego zwierzaka jest to po prostu nasze łóżko i gardzi wszelkimi przeznaczonymi dla kotów legowiskami. Dla osobników, które potrzebują na czas snu schować się i odciąć od bodźców zewnętrznych, najlepsza będzie budka dla kota. 
Kociostrada w kotyfikacji
Kociostrada – stopień, półka i budka

Kociostrada

Jednym z najważniejszych elementów kotyfikacji jest kocia autostrada, czyli trasa, którą kot może podążać, znajdując się cały czas ponad podłogą. Wcale nie oznacza to, że musimy przez całe mieszkanie montować półki i mosty do wspinaczki. W kotyfikacji można (a nawet trzeba) wykorzystać już istniejące, funkcyjne elementy mieszkania. 

Przykładem takiej kociostrady będzie np. trasa po kanapie, przez stół, po regale, na blat w kuchni (tak, tak, koty chodzą po stołach i blatach). Czasem okazuje się, że wystarczy dodanie jednej półki pomiędzy istniejącymi elementami wyposażenia i autostrada dla sierściucha staje się kompletna. 

Punkty obserwacyjne 

Koty to urodzeni obserwatorzy, gdyż dużą część polowania stanowi przyglądanie się ofierze i szykowanie się do ataku. W środowisku domowym futrzaste chętnie obserwują też swoich opiekunów, z czystej ciekawości czy też próbując wybadać, czy zaraz nie pojawi się jakiś smakowity kąsek. Dlatego umożliwienie kotu obserwacji z góry tego, co dzieje się na blacie w kuchni czy w łóżku, to dla niego świetna kocia telewizja. 

Nikon uwielbia obserwować świat za oknem, w szczególności wodzić wzrokiem za ptakami. Dlatego jedną budkę ma zamontowaną wysoko na ścianie, przy samym oknie, a drugi punkt obserwacyjny, domek z drapakiem, stoi na podłodze koło drzwi balkonowych. 

Autostrada dla kota
Kociostrada – półka na koty i książki

Bezpieczeństwo 

Budując kociostradę, nie możemy zapomnieć o jej bezpieczeństwie. Półki i budki dla kota na ścianie powinny być zamocowane na solidnych kołkach, bo muszą wytrzymać także dzikie skoki. Powierzchnie, po których kot się przemieszcza, należy wykończyć materiałem antypoślizgowym. Świetnie sprawdza się tu coś, co ja nazywam wycieraczką, czyli gruby materiał obiciowy, przyklejony do stopni na stałe. Jego dodatkowym atutem jest możliwość ich drapania, z czego mój czworonóg namiętnie korzysta. 

Budka dla kota Miuco

Materiały

W przypadku naszej kociostrady najważniejsze było dla mnie, żeby była wykonana z naturalnych materiałów, bo takimi staram się otaczać na co dzień. Półki i budki, które widzicie na zdjęciach, dostałam od Miuco – polskiego producenta mebli dla kotów. Chociaż producent to może za dużo powiedziane, bo jest to mały, rzemieślniczy warsztat z Lubonia, który wykonuje drewniane mebelki w 100% własnoręcznie.

życie z kotem

Kwiaty balkonowe bezpieczne dla kota

2022-03-26
kot balkon

Uwielbiam zarówno kwiaty, jak i koty – i obu staram się zapewnić godne warunki do życia. Dopóki pewnej nocy nie obudził mnie dźwięk futrzaka chrupiącego palmę arekę, myślałam, że w przypadku obu całkiem nieźle mi się to udaje… Ale wróćmy do tematu.

Balkon. Po trzech latach w zamknięciu stałam się szczęśliwą posiadaczką balkonu. Roztaczam już przed sobą wizję nadchodzących miesięcy i tych wszystkich kawek na świeżym powietrzu czy wieczornego winka z kotem na kolanach. Jednak żeby balkon był pełnoprawnym przedłużeniem mieszkania, nie obejdzie się bez kwiatów. I tu pojawia się podobny, co w przypadku roślin domowych, problem – koty i rośliny nie zawsze idą w parze. Stąd, tak jak i w przypadku poprzednich wpisów z tej serii (kwiaty cięte bezpieczne dla kota), podrzucam Wam gotowe rozwiązanie. Co zasadzić, żeby spać spokojnie?

9 kwiatów na balkon bezpiecznych dla kotów

Zła wiadomość jest taka, że znane i lubiane pelargonie, begonie czy lawenda są toksyczne (i klasyczne stokrotki, stokrotek będzie mi najbardziej żal). A dobra…

Bratki

Popularne bratki są na szczęście bezpieczne dla kotów. Są urocze, występują w całym wachlarzu barw (ponad 300 odmian!) i wiosną dostaniecie je praktycznie wszędzie. Dobrze znoszą niskie temperatury, gorzej z wysokimi. Płatki bratków możecie też dodać do swojej sałatki (rym niezamierzony).

Petunie, surfinie

Te kwiatki o kielichowatym kształcie występują nie tylko w różnych kolorach, ale też umaszczeniu np. w paski, plamki czy z ozdobnymi brzegami. Lubią ciepło i światło. Odmiany o zwisających pędach wyglądają cudnie w podwieszanych donicach.

Aksamitki

Najczęściej spotykane są odmiany żółte i pomarańczowe. Z dzieciństwa kojarzę ich specyficzny zapach, nie do końca (mało powiedziane) mi pasujący. Co jednak ma swoje zalety, bo odstrasza on też np. mszyce. Są jak najbardziej jadalne, możecie je dodać do sałatki, zrobić z nich bogaty w antyoksydanty napar albo… nalewkę.

Niecierpki

Te urocze kwiatki występują w najróżniejszych odcieniach różowego, a także w kolorze białym czy fioletowym. Nie są wymagające i lubią cień, więc są wręcz stworzone dla mnie i mojego balkonu, gdzie światło wpada wyłącznie rano. Można zrobić z nich herbatkę, chętnie wykorzystywane są też w terapiach alternatywnych.

Niecierpki kwiaty bezpieczne dla kota

Róże

Róże najczęściej goszczą w naszych domach w wazonach. Jednak sporo ich odmian, szczególnie tych mniejszych czy pnących, nadaje się do uprawy doniczkowej. To moje pierwsze zasadzone na balkonie kwiaty.

Róże balkonowe

Gerbery doniczkowe

Gerbery to jedne z moich ulubionych kwiatów ciętych. Mile się więc zaskoczyłam, widząc, że można je dostać także w wersji doniczkowej. Mogą być kapryśne, lubią słońce, ale nie upał – mimo to zaryzykuję. Szczególnie że kwitną bardzo długo, a po przeniesieniu na jesień/zimę do domu mogą i cały rok.

Stokrotki afrykańskie

Podczas gdy klasyczne stokrotki są dla kotów trujące, to stokrotki afrykańskie (dla pewności szukaj osteospermum) będą dla nich całkowicie bezpieczne. Bliżej im bowiem do aster czy gerber.

Astry

Gdy przekwitną już bratki (maj), całe na biało wchodzą one – jesienne astry. Są efektowne i występują w wielu kolorach. W doniczkach sadzimy ich niskie odmiany.

Różowe astry – kwiaty na balkon

Hibiskus

Do tej pory hibiskus kojarzył mi się wyłącznie z herbatką (i moją mamą, która jej nie cierpi). Okazuje się jednak, że jest to również popularna roślina doniczkowa. Posiada efektowne kwiaty, które kwitną przez większą część roku – od wiosny do jesieni. Hibiskusy nie są wymagające, co dla wielu osób będzie niewątpliwą zaletą.

Słoneczniki

Słoneczniki ozdobne to największe kwiaty, jakie udało mi się znaleźć, które są bezpieczne dla kota. Niektóre odmiany osiągają nawet metr wysokości. Ze względu na rozwinięty system korzeniowy słoneczniki potrzebują dużych doniczek. Ich nazwa nie jest przypadkowa, gdyż ubóstwiają słońce.

A jeśli już urządzacie balkon pod kota, warto zadbać o kryjówki dla niego. Miły szum zapewni też kocia fontanna. Ja mam taką, ceramiczną.

dla kociarzy koty rasowe

20 ciekawostek o kotach. Czy wiesz, że…?

2022-01-23
Ciekawostki o kotach i kotowatych

Długo leżała u mnie na półce i jakoś nie mogłam się za nią zabrać. Jednak okazało się, że Sekretne życie kotów była idealną lekturą na niedzielne przedpołudnie – szybką i przyjemną. Wybrałam z niej 20 najciekawszych faktów o mruczkach*, o których nie miałam pojęcia. Daj znać w komentarzu, o czym też nie wiedziałaś!

20 ciekawostek o kotach

1. Leworęczny kocur

Kocury są zazwyczaj leworęczne, a kocice praworęczne. Jak jest w przypadku Twojego kota, możesz przyuważyć podczas zabawy. Łapka, której używa częściej i skuteczniej, będzie jego dominującą.

2. Mruczące mieszanki

Rasy kotów i gatunki kotowate można ze sobą krzyżować. I tak np. lew z tygrysem to tyglew/lewgrys (ang. liger/tigon), gdzie pierwszy człon wskazuje na ojca. Oczywiście inną sprawą jest stosowność tego procederu, wynikająca np. z doświadczanych przez zwierzaki problemów zdrowotnych, ale to pewnie temat na osobną dyskusję.

3. Kot wybiera tatara

Żuchwa kota nie rusza się na boki, więc nie są one w stanie przeżuwać dużych kawałków mięsa – muszą je rozgryzać na kawałeczki. To tłumaczy, dlaczego Nikonowi zawsze muszę podawać tatara z kurczaka, a w innej formie go nie tknie.

4. Dwa tuziny poproszę

Koty mają zazwyczaj po 12 wibrysów z każdej strony. Przeliczyłam u Nikona i bingo! Zgadza się co do jednego.

5. Złap mnie, jeśli potrafisz

Maksymalna prędkość, z jaką biega kot domowy to 49 km/h. Doświadczyłam tego kiedyś wyprowadzając Nikona, gdy nagle zerwał się ze smyczy i zaczął gnać przed siebie. Nie mogłam mu dorównać. Od teraz spacerujemy wyłącznie w sportowym obuwiu i pełnej gotowości do biegu.

6. Dobre maniery

Koty piją, zwijając język i poruszając nim nawet 4 razy na sekundę. W ten sposób woda trafia prosto do pyszczka i nasze bóstwa nie chlapią na boki.

7. Ko(ś)ci

Szkielet kota składa się z aż 244 kości. To o 40 więcej niż u nas, ludzi.

8. Zmieścisz się, śmiało!

Koty wcisną się w każdy otwór, zgodnie z zasadą przejdzie głowa, to przejdzie i reszta. Jest to możliwe dzięki zredukowanemu obojczykowi, który nie jest zrośnięty z obręczą barkową. Wynika z tego też cenna lekcja dla opiekunów – nigdy nie podnoś kota za przednie łapki!

9. Mleko pod nosem

Koty widzą niezbyt dobrze z bliska. Dlatego też często nie dostrzegają tego, co mają przed samym nosem. Nawet jeśli są to ulubione smaczki. Na szczęście kot ma jeszcze do dyspozycji świetny węch, wibrysy – i nas.

10. Kto jest taki słodki?

Nasi domownicy nie odczuwają słodkiego smaku. Odpowiada za to mutacja genu i brak białek odpowiedzialnych za działanie tego receptora. Nie powinny ich więc kusić nasze łakocie – i też jako bezwzględni mięsożercy, nie powinni ich jeść.

11. Dwie lewe nogi

Koty chodzą w specyficzny sposób. Najpierw poruszają obiema prawymi, a potem lewymi nogami. Robią tak jeszcze np. żyrafy.

12. Czym pachnie kociarz

Męskie perfumy Obsession Calvin Klein okazały się bardzo kuszące dla dzikich kotów i służyły naukowcom do zwabiania czworonogów w pobliże fotopułapek. Używacie? Dajcie znać koniecznie, co na to Wasze kociska!

13. Niezłe ziółko

Koty ubóstwiają nie tylko kocimiętkę i walerianę. Możecie wypróbować także pietruszkę, rumianek, ożankę, tymianek, macierzankę, ogórecznik i wiciokrzew.

Nie lubią natomiast zapachu ruty zwyczajnej, bodziszka, koleusa psiego, a także, w mniejszym stopniu, lawendy, rozmarynu, mięty polnej i kocanki włoskiej. Oprócz przypraw do odstraszania (i zniechęcania np. do drapania kanapy) nada się ocet, cytrusy czy kawa. Widzę to szczególnie w przypadku octu. Gdy jem sałatkę polaną balsamico, Nikon próbuje ją zakopywać na stole, jakby to była kuweta.

14. Hot cat

Skóra kotów nie zawiera gruczołów potowych. W odprowadzaniu ciepła pomaga im więc mycie się i rozprowadzanie śliny po skórze. Im dłuższa sierść, tym to oczywiście trudniejsze.

15. Przeciwbólowe bez recepty

Mruczenie nie zawsze oznacza przyjemność, może towarzyszyć też cierpieniu. Jednak wyzwala w organizmie endorfiny, które pomagają walczyć z bólem. Drgania te wpływają także pozytywnie na gojenie się ran i układ kostny.

16. Za kocurem panny sznurem

Single są postrzegani przez panie jako bardziej atrakcyjni, jeśli opiekują się kotem.

17. Koterapia

Koty wykorzystywane do felinoterapii, w odróżnieniu od psów, nie muszą odbywać żadnych specjalnych szkoleń. Zasadnicze znaczenie ma tu charakter samego puchatego terapeuty. Okazuje się, że koty mają dobroczynny wpływ na nas zapisany w genach.

18. Czarna magia

Całkowicie czarne koty to rzadkość, zazwyczaj mają białe skarpetki czy choć plamkę koloru białego. Bardzo możliwe, że jest to efekt cech przypisywanych czarnym kotom (przynoszące nieszczęście, pupile czarownic) i ich celowej eliminacji przez człowieka. Oszczędzę opisu sposobów, w jaki to robiono, a które znajdziecie w książce.

19. Sto lat, kocie

Najdłużej żyjący kot domowy miał… 38 lat i 3 dni! Czyż to nie piękny wynik?

20. Mój najdroższy!

Najdroższą rasą kota w 2021 roku był kot Ashera. Koszt takiego pupila to nawet 125 tysięcy dolarów. Następny w kolejce jest Savannah i Bengal.

*Fakty pochodzą z książki Sekretne życie kotów Andrzeja G. Kraszewicza i Agnieszki Czujkowskiej. Reszta jest inspirowana moim życiem z kotem.

życie z kotem

Jak wybrać hotel na wyjazd z kotem

2021-11-28
hotel z kotem

Coraz więcej obiektów noclegowych oferuje możliwość przyjazdu ze zwierzakiem. Cieszy mnie ta zmiana i chętnie z niej korzystam. Co więcej, często jest to dla mnie główne kryterium przy wyborze hotelu, pokoju gościnnego czy apartamentu. Opcję „z pupilem” możecie zresztą zaznaczyć w wyszukiwarce na większości portali rezerwacyjnych, takich jak Booking czy Travelist.

Jako że już w kilku (a raczej kilkunastu) miejscach już z Nikonem byliśmy, podpowiem Wam, na co warto zwrócić uwagę, jeśli jedziecie z kotem na weekend czy dłuższy wyjazd – i chcecie, aby było Wam wszystkim komfortowo.

Wielkość pokoju

Jadąc ze zwierzakiem na urlop, zwracajcie uwagę na rzeczywistą wielkość pokoju. Nie oceniajcie jej po zdjęciach, które pokazują wybrane (najlepsze) pokoje i to pod korzystnym kątem, ale po metrach kwadratowych w ich opisie. Już nie raz spotkałam się z tym, że w cztero- i pięciogwiazdkowych obiektach, o wspaniałych, pałacowych wnętrzach, same pokoje są malutkie.

Wasz kitku większość czasu będzie spędzał w tym jednym pokoju i miło by było, gdyby miał się gdzie ruszyć poza łóżkiem i skrawkiem podłogi. Szczególnie gdy Wy będziecie korzystać z uroków okolicy. Poza tym spanie z nosem w kuwecie i kocich miskach nie należy do najprzyjemniejszych doświadczeń. Miłym dodatkiem będzie też okno z parapetem, z którego kocisko będzie mogło obserwować świat.

Hotel z kotem
Lake Hill Resort & Spa – główny gość hotelowy w swoim apartamencie

Co jest na podłodze

Koniecznie sprawdźcie, co znajduje się na podłodze – parkiet czy może dywany w całym pokoju? Wcześniej nie zwracałam na to uwagi, ale nacięłam się przy naszym ostatnim wyjeździe z Nikonem. Cała przestrzeń, z wyłączeniem jedynie łazienki, była wyłożona wykładziną. Z pewnością potraficie sobie wyobrazić, co dzieje się po kilku wizytach kota w kuwecie…

Żwirek niesamowicie się niesie i jest niemożliwy do posprzątania bez odkurzacza, chyba że będziecie go wybierać z dywanu ziarenko po ziarenku. A przecież nie zamówicie sprzątania pokoju, kiedy Wasz kot w nim przebywa 24/7. To duże ryzyko, że ucieknie obcej osobie, gdy ta zostawi uchylone drzwi, ale też sam zwierzak może się mocno zestresować.

Parkiet i drewniane meble w Lake Hill Resort & Spa

Rodzaj mebli

Jeśli Wasz kitku ma tendencję do drapania mebli, oczywistą rzeczą jest, że bierzecie ze sobą drapak. Mimo to szczególnie niebezpieczne są meble skórzane i tapicerowane, których zniszczenie może Was narazić na spore koszty. Można je oczywiście pozasłaniać zaraz po przyjeździe (oj, zdażyło się), ale łatwiej po prostu wybrać miejsce, gdzie meble są w większości drewniane i nie będą stanowić dla kota pokusy.

Pałac Jugowice – eksploracja korytarzy

Otoczenie obiektu

Jeśli wasz kot lubi wychodzić na spacery, koniecznie sprawdźcie, co jest wokół obiektu. Najlepiej na google maps, a nie w galerii zdjęć hotelu – tam zawsze będzie zielono. Dobrym otoczeniem dla Waszego spacerowicza będzie ogród należący do obiektu, z daleka od drogi, z różnymi zakamarkami, które kot może eksplorować czy przycupnąć i czuć się w miarę bezpiecznie (krzaczki, ławki, drzewa). Jeśli hotel jest położony przy samej drodze, jest tam głośno, nie ma zieleni, a jedynie wybetonowany podjazd (przypadek naszego ostatniego wyjazdu), z kotem za bardzo nie wyjdziecie, a na pewno nie będzie to dla niego przyjemne.

Wieściszówka – spacer z kotem po ogrodzie

Cena

Pewnie nie jest to czynnik ważny dla każdego, ale dla wielu osób może być decydujący. Na razie najwięcej płaciłam za kota 80 zł za noc, a najmniej… zero. Ale są też obiekty w Polsce, gdzie ta przyjemność kosztuje 100 zł i więcej. Czasem sobie myślę, że może powinno być zróżnicowanie ceny zależnie od zwierzęcia. Jednak mały kotek to nie 40-kilogramowy długowłosy pies, po którym naprawdę porządnie trzeba wysprzątać pokój hotelowy. Oczywiście nikt nie zabrania hotelom ustalania swojej stawki i to jest ok, nie ma co z tym dyskutować.

Jednak najważniejsze w tym całym jeżdżeniu z kotem jest to, czy Wasz czworonóg lubi podróżować. Jeśli cały wyjazd miałby przesiedzieć skulony pod łóżkiem, to nie będzie komfortowa dla niego opcja i lepiej żeby został w domu z opiekunem/opiekunką dochodzącym/ą lub mieszkającym/ą z nim. Z tego, co widzę po swoim kocie, dla niego ważne jest to, żebym była z nim i wtedy dobrze się czuje. Gdy przychodzą opiekunowie, często nawet nie wychynie nosa, a na ostatnią opiekunkę wręcz syczał (pozdrowienia dla kociej cioci P.!). Natomiast kiedy jeździ ze mną, z zaciekawieniem eksploruje pokój, a często chętnie i hotelowe przestrzenie, jeśli jest cicho i po korytarzach nie kręci się za dużo osób. Szybko odnajduje swoje należne miejsce pośrodku łóżka i wygląda na zadowolonego. A to jest najważniejsze. :)

inne tematy

Kwiaty cięte. Jakie przy kocie?

2021-07-08
bezpieczne kwiaty cięte dla kota

Był już post o bezpiecznych roślinach doniczkowych, ale czy dotyczy to również kwiatów do wazonu? Czy wszystkie są bezpieczne? Czym udekorować swój dom? A może wybieracie się z wizytą do kociary lub kociarza i chcecie im wręczyć odpowiedni bukiet?

Znalezienie popularnych, łatwo dostępnych kwiatów do wazonu, które będą bezpieczne, to nie lada wyzwanie. Wiele z nich, jeśli nie większość, jest po prostu szkodliwych – jak na przykład moje ukochane piwonie, goździki czy tulipany. Dlatego zamiast mówić Wam, czego nie kupować – wolę dać gotowe rozwiązanie. W ten sposób powstała poniższa lista bezpiecznych kwiatów do wazonu.

Dodam jeszcze, że to nie jest tak, że koty mogą wcinać nietoksyczne roślinki bez opamiętania. Mimo iż nie zawierają one szkodliwych substancji, to nie występują w normalnej diecie kota. Więc jeśli widzicie niepohamowane gastronomiczne zainteresowanie swojego zwierzaka bukietem, pożera go na Waszych oczach – radziłabym odstawić kwiaty w niedostępne dla niego miejsce albo pozbyć się ich z domu. Nadmierne spożycie może skutkować bowiem problemami żołądkowymi.

1. Róże

Najprostszy wybór, można powiedzieć klasyka gatunku. Dostaniecie je w każdej kwiaciarni, a często i w supermarketach. Czerwone, żółte, różowe, herbaciane (od lat ulubione mojej mamy) – jest z czego wybierać. Róże nie są toksyczne dla kotów i możecie cieszyć się ich urokiem mając zwierzaki.

2. Gerbery

Uniwersalny kwiat, chociaż jeszcze z mocnymi konotacjami z PRL-em (zaraz obok goździków, które niestety są dla kotów trujące). Moda na nie, tak jak i na odzież, meble i dodatki z tamtych lat, powraca. Rzeczywiście, jako osoba urodzona w latach 80., odczuwam silny sentyment do gerber, szczególnie tych mniejszych rozmiarów, z których uformujecie piękne, dystyngowane bukiety.

3. Słoneczniki

Za czasów szkolnych były to moje ulubione kwiaty – optymistyczne, śmiałe, uniwersalne. Teraz pewnie kupiłabym wszystkie inne z tej listy, zanim doszłabym do słoneczników. Świetnie wyglądają pojedynczo, jak i w bukiecie. Najczęściej dostępne w jednej, żółtej wersji kolorystycznej, więc nie każdemu muszą pasować.

4. Frezje

Ciężko odmówić tym drobnym kwiatkom uroku. Są delikatne, kolorowe i przepięknie pachną – podobno najintensywniej odmiany czerwone i różowe. Najczęściej kupicie je popakowane po 20 i więcej sztuk. Frezje wykorzystuje się również w kuchni – można je jeść na surowo jako np. dodatek do sałatek.

Frezje - koty bezpieczne dla kota

5. Lewkonie

Pewnie nie jest to najbardziej popularny kwiat cięty, lecz uwierzcie mi – nie jest łatwo o bukiety przyjazne kotom. Lewkonia niegdyś królowała w przydomowych ogrodach, ale obecnie chętnie wykorzystywana jest też bukietach. Lewkonie wyglądają delikatnie i cudownie pachną. Jeśli uda Wam się je napotkać w kwiaciarni, bierzcie bez wahania!

dla kociarzy

5 dobrych książek z kotem w tytule

2021-03-27
książki koty

Nie jestem fanką książek o kotach jako takich, opisujących kocie przygody i ich fenomenalne historie. Zniechęca mnie ich przewidywalność i granie na prostych emocjach. Mimo wszystko zauważyłam dziwną prawidłowość (chociaż może nie taką dziwną, jak na kociarę), że potrafi mnie zachęcić do sięgnięcia po konkretny tytuł kot. Kot w tytule, na okładce, ale niekoniecznie (a właśnie najchętniej nie) jako główny bohater. Poniżej znajdziecie listę dobrych książek, w których sierściuch służy raczej za symbol czy motyw przewodni, niż odgrywa kluczową rolę. Dla wszystkich kociar i nie tylko.

1. Kochanie zabiłam nasze koty, Dorota Masłowska

Masłowska to taka autorka, którą albo kocha, albo nienawidzi – i ja jestem w tej pierwszej grupie. Zawsze lubiłam ją za niecodzienny język i styl. Jej metafory i zabawa językiem to majstersztyk, niezależnie po którą książkę sięgniecie (współczuję osobie, która musi to tłumaczyć). „Kochanie zabiłam nasze koty” nie zawodzi pod tym względem. Znajdziecie z niej poczucie humoru, dystans do rzeczywistości, krytykę współczesnego społeczeństwa i modnych stylów życia (joga, zdrowe odżywianie etc.), nihilizm, ludzkie brzydoty i słabości. Co więcej, to pierwsza – i ostatnia – książka, którą rozszarpał na kawałki Nikon, więc i na nim musiała wywrzeć piorunujący efekt.

2. Najlepiej w życiu ma twój kot, Wisława Szymborska i Kornel Filipowicz

Utwory Szymborskiej to pierwsze, jakie znałam na pamięć jeszcze jako dziecko, stąd może mój sentyment do naszej noblistki. Do dziś nic nie wyciska mi łez z oczu jak wiersz „Kot w pustym mieszkaniu”, który powstał po śmierci jej przyjaciela/ukochanego Kornela. Książka ta to zbiór listów wymienianych właśnie między Wisławą a Kornelem. Piękne, pełne czułości, tęsknoty, poczucia humoru, często poruszające też sprawy zwykłe, codzienne. Niezależnie od tematyki, mają po prostu ogromny urok. I żal trochę, że w czasach Messengera i WhatsAppa nikt już takich listów nie pisze…

3. Kociarz, Kristen Roupenian

„Kociarz” to 12 opowiadań o życiu – samotności, strachu, zagubieniu, seksie, przemocy – w dobie Instagrama i Tindera. Świetnie napisane, niesztampowe, dziwne, groteskowe, miejscami przerażające, a gdzie indziej przezabawne. Ja takie dziwactwa lubię, nie przeszkadza mi brak sensu czy spójnej fabuły, co często zarzuca się autorce. Zbiór powstał po tym, jak jedno z opowiadań, tytułowy Kociarz, odniosło zaskakujący sukces w internecie po opublikowaniu go w The New Yorkerze.

4. Walka kotów, Eduardo Mendoza

Walka kotów przedstawia historię Anthonego, Anglika, znawcy sztuki hiszpańskiej, który otrzymuje niecodzienne zlecenie w Madrycie. Gdyby nie jego zamiłowanie do używek i kobiet (oraz pragnienie sławy), może historia potoczyłaby się inaczej, a tak co chwilę nasz bohater wplątuje się w tarapaty. W tle obserwujemy polityczny chaos w Hiszpanii lat 30 ubiegłego wieku, który doprowadził do hiszpańskiej wojny domowej. Historię urozmaica żywy, obszerny wątek dotyczący malarstwa Velázqueza.

5. Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek, Filip Zawada

Historia zarozumiałego chłopaka z domu dziecka, którego ustami dowiadujemy się wielu przykrych rzeczy o ludziach, sobie i o otaczającym nas świecie. Główny bohater podaje w wątpliwość niemal wszystko (m.in. wiarę i moralność), ale też sporo, często między wierszami, mówi o tęsknocie i potrzebie bycia kochanym. Bunt, upokarzanie słabszych, konieczność bycia twardym, żeby przetrwać, są tu na porządku dziennym, ukazując brutalne realia świata dorosłych. Nie brakuje w książce sarkazmu i przekleństw. Tak jak Masłowską, doceniam autora za wyjątkowy język i zabawę nim.

życie z kotem

Petsitter/catsitter – czy warto korzystać z profesjonalnej opieki

2021-01-17
petsitter

Mimo iż minęło już sporo czasu, od kiedy korzystałam z usług profesjonalnych kocich opiekunów (wiadomo, korona), chciałabym dziś wrócić do tego tematu. Czy warto zatrudnić profesjonalist(k)ę do opieki nad zwierzakiem? Jak znaleźć dobrego petsittera/petsitterkę? Ile to kosztuje?

Mówi się, że koty są bezobsługowe i na czas wyjazdu można je zostawić same w domu. I tak, i nie, ponieważ wszystko zależy od:

  • charakteru kota (jak znosi samotność)
  • diety, np. jeśli je tylko mokrą karmę ciężko wyłożyć na wierzch jej zapas
  • przyjmowanych leków (jak często, w jakiej postaci)
  • długości naszego wyjazdu (sama staram się nie zostawiać Nikona bez opieki na więcej niż 24-28  godzin, czyli na jedną noc)

Jeśli Twój kot lubi podróżowanie i masz możliwość zabrać go ze sobą, zawsze możesz rozważyć wyjazd z kotem (tu poczytasz o wyjazdach z kotem, a tu o wyprowadzaniu kota na szelkach).

Zalety profesjonalnej opieki nad kotem

  1. Profesjonalizm. Petsitter/ka z prawdziwego zdarzenia zna się na zwierzakach, umie podać leki i będzie wiedzieć, kiedy jest coś nie tak i trzeba jechać do weterynarza.
  2. Pewność. Opieka nad zwierzakami to jej/jego praca. Nie wyobrażam sobie, że nie przyjedzie w umówionym dniu lub nie załatwi za siebie zastępstwa.
  3. Płacę i wymagam. Może brzmi to oschle, ale zatrudniając osobę „z zewnątrz” można poprosić ją o rzeczy, o które nie ośmielilibyśmy się poprosić rodzinę czy znajomych. Ciepłą zupkę dla kiciusia czy masowanie brzuszka… każdy opiekun kota chyba wie, co mam na myśli.
  4. Ubezpieczenie i odpowiedzialność.

Wady korzystania z petsittingu

  1. Sporo osób boi się zostawiać obcym osobom klucze do domu czy mieszkania. Osobiście nie podzielam tej obawy, ale ją rozumiem. Dlatego tak ważne jest znalezienie zaufanego catsittera.
  2. Kot nie zna opiekuna. Nie dla każdego zwierzaka będzie to problemem, ale te bardziej nieufne i strachliwe mogą lepiej się czuć z osobą, która często ich odwiedza i którą kojarzą.
  3. Profesjonalna opieka, jak każda inna usługa, kosztuje. Ile dokładnie – o tym dalej.

Na co zwrócić uwagę

Chcąc skorzystać z profesjonalnej opieki nad kotem, warto zwrócić szczególną uwagę na trzy kwestie. Po pierwsze – koniecznie podpiszcie umowę i sprawdźcie widniejące na niej dane. Po drugie, oceńcie, jak wygląda kontakt ze zwierzakiem na spotkaniu zapoznawczym. Powinniście od razu zobaczyć, jeśli dzieje się coś niedobrego, a petsitter wywołuje skrajne kocie emocje. Po trzecie, chciałoby się powiedzieć sprawdźcie opinie w sieci, ale mam świadomość, że w internecie wiele z nich może być fałszywych. Mimo wszystko przejrzałabym je, zobaczyła odpowiedzi opiekuna i dokonała samodzielnej oceny. Możecie też podpytać innych zakocianych znajomych albo zapytać o petsittera na licznych kocich grupach.

Petsitter – ile to kosztuje

Godzinna wizyta profesjonalnego catsittera, obejmująca karmienie, czyszczenie kuwety i zabawę to koszt ok. 50 zł. W okresie świątecznym może wzrosnąć do nawet 70-100 zł. Wszystko zależy od czasu, na jaki podpisujemy umowę i liczby kotów, które będą pod opieką.

inne tematy życie z kotem

Spacery z kotem – o czym pamiętać?

2020-06-16

Jeśli zależy nam na zdrowiu i życiu kota, nie wypuszczamy go „luzem” na dwór – mam nadzieję, że to jest oczywiste. Co jednak zrobić, jeśli chcielibyśmy mu zapewnić więcej ruchu i umożliwić kontakt z naturą? Jednym z rozwiązań  spacery z kotem na szelkach. Coraz więcej opiekunów wyprowadza koty codziennie, więc może już niedługo widok ten przestanie dziwić.

Oczywiście trzeba pamiętać, że każdy kot jest inny i nie każdy będzie czerpał przyjemność ze spacerów po dworze. Są domatorzy, dla których wyjścia to niepotrzebny stres. Ci skorzystają z każdej nadarzającej się okazji, by czmychnąć do domu. Jeśli jednak widzimy w swoim kocie potencjał na spacery – o czym powinniśmy pamiętać?

Kup dobre szelki

Podstawą udanego spaceru są wygodne i odpowiednio dopasowane szelki dla kota. Nie mogą być zbyt luźne, bo wtedy istnieje ryzyko, że kot się z nich uwolni – szczególnie jeśli się czegoś przestraszy lub zacznie gonić za owadem. Za luźne lub za luźno zapięte szelki wydają mi się najczęściej popełnianym błędem. Kolejnym ważnym aspektem jest wygodny sposób zakładania uprzęży – szkoda się z kotem mocować przy każdej próbie jej założenia. Ja swoje szelki kupiłam w TK Maxx i nie mam im nic do zarzucenia oprócz tego, że właśnie przęsło, przez które trzeba przecisnąć głowę kota, się nie rozpina i założenie szelek to zawsze walka. Warto zaopatrzyć się też w długą smycz, żeby nie musieć chodzić za kotem krok w krok.

wyprowadzanie kota

Znajdź bezpieczne miejsce

Na spacery najlepiej wybrać miejsce czyste, mało oblegane, gdzie kot nie będzie stresował się obecnością obcych ludzi i innych zwierząt. Szukajmy miejsc zielonych, urozmaiconych, z różnymi zakamarkami np. krzakami, które można eksplorować. Z dala od tłumów, psów, z dala od ruchliwej drogi. Warto upewnić się, że okoliczna roślinność jest bezpieczna, a podłoże czyste.

Miej oko na kota

Nie jestem zwolenniczką przypinania kota i zostawiania go na dłuższy czas bez opieki. Po pierwsze dlatego, że pod naszą nieobecność może się uwolnić z szelek – i katastrofa gotowa. Po drugie, jeśli wyprowadzamy kota w nie do końca znanym nam miejscu, trzeba obserwować, co dokładnie podgryza i czy nie jest to trujące. Pilnujemy też, by zwierzak nie wyrządzał szkody środowisku naturalnemu – mam tu na myśli szczególnie polowanie na ptaki. Spacer to czas, który poświęcamy kotu i w tym czasie dbamy o jego bezpieczeństwo.

Zadbaj o zdrowie

Kluczowe w wyprowadzaniu kota jest jego zabezpieczenie przeciwko kleszczom i pchłom. Dużo łatwiej jest zapobiegać niż potem w panice szukać kliniki, która usunie kleszcza (nie mówiąc o potencjalnych powikłaniach czy chorobach odkleszczowych, które potrafią siać prawdziwe spustoszenie w organizmie). Pamiętaj też, żeby zabezpieczać kota przez cały okres, kiedy z nim wychodzisz – kleszcze stanowią zagrożenie przez cały rok. Środek dobieraj koniecznie ze swoim weterynarzem (nigdy na własną rękę w sklepie zoologicznym!), dostosowując go do stanu zdrowia i wieku zwierzaka. Uprzedź lekarza też, gdzie spacerujecie – być może będą potrzebne dodatkowe szczepienia/odrobaczenie. Ja (=Nikon) przeciw kleszczom stosuję preparat w płynie aplikowany na kark (np. Stronhold, koszt ok. 40 zł), który zapewnia zabezpieczenie na miesiąc.

Okazjonalnie czy codziennie

Codzienny rytuał czy może okazjonalna przygoda? Jeśli o mnie chodzi, nigdy nie chciałam z kotem wychodzić codziennie. Zawsze mieszkałam w centrum i nie widzę tu najlepszych terenów na spacery – trawniki są raczej skąpe i oblegane przez psy. Ale korzystam z możliwości spacerów zawsze, gdy jedziemy do domu z ogrodem czy na wakacje „pod gruszą”. Jak byliśmy w czterogwiazdkowym hotelu i okazało się, że prosto z pokoju jest wyjście na rozległy trawnik – nie mogę odżałować, że nie wzięłam szelek. Czy będziesz wychodzić z kotem codziennie czy okazjonalnie, zależy od Ciebie, ale pamiętaj, że jeśli przyzwyczaisz zwierzaka do regularnych spacerków… nie odpuści pod drzwiami.

spacery z kotem na szelkach

zdrowie i choroby

Trawka dla kota – krok po kroku

2020-02-26
trawka dla kota

Trawka dla kota to często nic innego jak owies, pszenica czy jęczmień, które można łatwo (i tanio) zasadzić samodzielnie w domu. Bądź eko, nie kupuj trawki w plastikowych opakowaniach!

Po co kotu trawka?

Zielenina pomaga zadbać o koci układ trawienny i oczyszścić go z kłaczków. Dodatkowo zawiera witaminy i składniki mineralne, które uzupełniają kocią dietę.

Jako osoba kwiatolubna dodam, że trawka dla kota pomoże ocalić nasze domowe rośliny przed pożarciem. Atrakcyjna, łatwo dostępna alternatywa może zaspokoić zapotrzebowanie na zielone na tyle, że okazy ozdobne nie będą już tak kuszące. Przy okazji przypominam wpis o bezpiecznych, nietoksycznych roślinach domowych. To bardzo ważne, żeby w domu były tylko takie.

Samodzielne sadzenie trawki dla kota

Owies lub inne zboże jest banalnie łatwe w obsłudze.

Czego potrzebujesz:

  • ziaren owsa – kupisz na ryneczkach, bazarkach, na allegro – za grosze; kilogram owsa to 1-2 zł, a potrzebujesz tak naprawdę  tylko garstki
  • ziemi – zwykłej, najtańszej kwiatowej
  • doniczki lub jakiegokolwiek innego pojemnika
  • wody z kranu

Instrukcja sadzenia:

  1. Na dno doniczki wysyp ziemię, wystarczy na wysokość 4-5 cm.
  2. Posyp ziemię ziarnami owsa tak, aby były w miarę równomiernie rozłożone.
  3. Przykryj nasionka cienką warstwą ziemi.
  4. Podlej wodą.

owies dla kota

kocia trawka

Pielęgnacja: 

Podlewaj regularnie tak, żeby ziemia nie była sucha. Na czas kiełkowania warto odstawić w miejsce słoneczne, ale niedostępne dla kota i wystawić, jak trawa będzie miała kilka centymetrów. Jeśli owies wyrośnie wysoki, warto go przycinać, żeby źdźbła się nie łamały. Chociaż zakładam, że nie dopuści do tego czworonożna kosiarka.

Owies zaczyna kiełkować po ok. 2-3 dniach, po tygodniu będzie już  gotowy do spożycia. Warto sadzić go na zakładkę, żeby kot miał przez cały czas dostępną przekąskę. Nikon uwielbia zeschnięte źdźbła (czipsy), więc nie wyrzucam takich trawek.

Koniecznie daj znać, jak Ci poszło!

owies dla kota

 

życie z kotem

Zalety posiadania* jednego kota

2020-01-19
zalety jednego kota

* Oczywiście tytuł powinien brzmieć: Zalety opieki nad jednym kotem (dlaczego? Przeczytasz we wcześniejszym wpisie), ale wstęp rządzi się swoimi prawami i wyjątkowo dopuszczam skrót myślowy. Dziś opowiem o tym, dlaczego dobrze jest mieć w domu właśnie „jedynaka”.

Jeden kot czy więcej?

Nie zrozumcie mnie źle – nie twierdzę, że posiadanie jednego kota jest lepsze od dwóch czy sześciu. Po prostu mam jednego i widzę w tym rozwiązaniu sporo plusów. Wiele – innych – zalet ma z pewnością także posiadanie większej liczby futer. Ale skoro mam jedynaka – jakie są dobre strony tej sytuacji?

jeden kot rosyjski w hotelu

Diagnozowanie chorób

Mieszkając z jednym kotem od razu widzę, gdy dzieje się coś niepokojącego. Brak wizyt w kuwecie? Nieprzyjmowanie pokarmów? Odmawianie picia wody czy zwiększone pragnienie? Trudno byłoby zauważyć te sygnały, mając więcej futer. Dzięki opiece nad jednym delikwentem wiem dokładnie, jak często chodzi do toalety (i z jakim skutkiem), jak dużo je i jak często wymiotuje. Zwracam na te symptomy szczególną uwagę, ponieważ Nikon jest kotem struwitowym, tarczycowym i nerkowym – i szybkość reakcji ma kluczowe znaczenie.

Leczenie

Mając jednego kota, podawanie leków w tabletkach czy pastach jest dziecinnie proste – wystarczy dodać je do karmy. Dzięki temu najczęściej udaje mi się uniknąć stresującego wciskania tabletek prosto do paszczy. Przy dwóch kotach upilnowanie, który zjada porcję z lekami, byłoby trudne, jeśli nie niemożliwe.

Dieta i kontrola wagi

Mając jednego czworonoga w domu, łatwiej jest zadbać o jego prawidłową wagę. Gdy jest za gruby – wydzielamy odpowiednią ilość jedzenia i nie wyjada go towarzyszom. Gdy jest za chudy – nikt nie stanowi konkurencji do miski i może godzinami medytować nad posiłkiem. Co prawda pojawiają się już na rynku rozwiązania mające tę sprawę ułatwić np. miski otwierane tylko przez konkretnego kota za pomocą chipa – ale nie wiem, czy sprawdzają się w stu procentach, a na pewno nie do tanich nie należą.

Opieka nad kotem a wyjazdy

Kot to obowiązek – w większości przyjemny – który daje o sobie znać szczególnie w sezonie urlopowym. Nie zawsze można i chce się zabierać kota na wakacje (chociaż jeśli się da, to polecam – tutaj napisałam więcej o wyjazdach z kotem). W przypadku dłuższych wyjazdów wolę, by kot nie siedział sam w domu i szukam znajomych czy rodziny, która go do siebie przygarnie. Dużo łatwiej jest jednak poprosić o opiekę nad jednym kotem niż nad czwórką.

Jest coraz więcej miejsc, gdzie można przyjechać z pupilem. O ile spakowanie jednego delikwenta z całym jego dobytkiem (transporter, kuweta, żarcie, drapak, zabawki, szelki, leki, miseczki) jest wykonalne, chociaż niełatwe, to przy większej liczbie zwierzaków chyba bym się nie podjęła tego zadania.

Koszty utrzymania

Osoby, które twierdzą, że jeden czy dwa koty to prawie żadna różnica w kosztach – z pewnością nie prowadzą budżetu domowego. Dwa koty jedzą za dwóch i zużywają dwa razy więcej żwirku. Wizyty u weterynarza, badania okresowe i leczenie także kosztują podwójnie. W przypadku chorób zakaźnych czy pasożytów zazwyczaj wszystkie koty wymagają leczenia na raz. Doba hotelowa liczona jest również od sztuk kota. Na przykład w ostatnim hotelu (skąd pochodzą zdjęcia do tego wpisu) płaciłam 60 zł za „kocionoc”. Mnożąc to przez większą liczbę zwierzaków… wychodzi  niemało. Jeśli chcesz sprawdzić, ile kosztuje utrzymanie jednego kota, zerknij do mojego rozliczenia 2018 roku.

Podsumowując, jeden kot to:

  • szybsze diagnozowanie chorób
  • łatwiejsze, mniej stresujące podawanie leków
  • skuteczniejsza kontrola wagi
  • łatwiejsze znalezienie opieki na czas wyjazdu
  • niższe koszty utrzymania

Co dodalibyście do tej listy?

Używamy ciasteczek Więcej

W ramach naszego bloga używamy plików cookies wyłącznie w celach statystycznych/analitycznych. Czytając Kotton.pl wyrażasz zgodę na używanie ciasteczek.

Zamknij