Przeglądasz Kategorię

życie z kotem

życie z kotem

Kwiaty balkonowe bezpieczne dla kota

2022-03-26
kot balkon

Uwielbiam zarówno kwiaty, jak i koty – i obu staram się zapewnić godne warunki do życia. Dopóki pewnej nocy nie obudził mnie dźwięk futrzaka chrupiącego palmę arekę, myślałam, że w przypadku obu całkiem nieźle mi się to udaje… Ale wróćmy do tematu.

Balkon. Po trzech latach w zamknięciu stałam się szczęśliwą posiadaczką balkonu. Roztaczam już przed sobą wizję nadchodzących miesięcy i tych wszystkich kawek na świeżym powietrzu czy wieczornego winka z kotem na kolanach. Jednak żeby balkon był pełnoprawnym przedłużeniem mieszkania, nie obejdzie się bez kwiatów. I tu pojawia się podobny, co w przypadku roślin domowych, problem – koty i rośliny nie zawsze idą w parze. Stąd, tak jak i w przypadku poprzednich wpisów z tej serii (kwiaty cięte bezpieczne dla kota), podrzucam Wam gotowe rozwiązanie. Co zasadzić, żeby spać spokojnie?

8 kwiatów na balkon bezpiecznych dla kotów

Zła wiadomość jest taka, że znane i lubiane pelargonie, begonie czy lawenda są toksyczne (i klasyczne stokrotki, stokrotek będzie mi najbardziej żal). A dobra…

Bratki

Popularne bratki są na szczęście bezpieczne dla kotów. Są urocze, występują w całym wachlarzu barw (ponad 300 odmian!) i wiosną dostaniecie je praktycznie wszędzie. Dobrze znoszą niskie temperatury, gorzej z wysokimi. Płatki bratków możecie też dodać do swojej sałatki (rym niezamierzony).

Petunie, surfinie

Te kwiatki o kielichowatym kształcie występują nie tylko w różnych kolorach, ale też umaszczeniu np. w paski, plamki czy z ozdobnymi brzegami. Lubią ciepło i światło. Odmiany o zwisających pędach wyglądają cudnie w podwieszanych donicach.

Aksamitki

Najczęściej spotykane są odmiany żółte i pomarańczowe. Z dzieciństwa kojarzę ich specyficzny zapach, nie do końca (mało powiedziane) mi pasujący. Co jednak ma swoje zalety, bo odstrasza on też np. mszyce. Są jak najbardziej jadalne, możecie je dodać do sałatki, zrobić z nich bogaty w antyoksydanty napar albo… nalewkę.

Niecierpki

Te urocze kwiatki występują w najróżniejszych odcieniach różowego, a także w kolorze białym czy fioletowym. Nie są wymagające i lubią cień, więc są wręcz stworzone dla mnie i mojego balkonu, gdzie światło wpada wyłącznie rano. Można zrobić z nich herbatkę, chętnie wykorzystywane są też w terapiach alternatywnych.

Niecierpki kwiaty bezpieczne dla kota

Róże

Róże najczęściej goszczą w naszych domach w wazonach. Jednak sporo ich odmian, szczególnie tych mniejszych czy pnących, nadaje się do uprawy doniczkowej. To moje pierwsze zasadzone na balkonie kwiaty.

Róże balkonowe

Gerbery doniczkowe

Gerbery to jedne z moich ulubionych kwiatów ciętych. Mile się więc zaskoczyłam, widząc, że można je dostać także w wersji doniczkowej. Mogą być kapryśne, lubią słońce, ale nie upał – mimo to zaryzykuję. Szczególnie że kwitną bardzo długo, a po przeniesieniu na jesień/zimę do domu mogą i cały rok.

Stokrotki afrykańskie

Podczas gdy klasyczne stokrotki są dla kotów trujące, to stokrotki afrykańskie (dla pewności szukaj osteospermum) będą dla nich całkowicie bezpieczne. Bliżej im bowiem do aster czy gerber.

Astry

Gdy przekwitną już bratki (maj), całe na biało wchodzą one – jesienne astry. Są efektowne i występują w wielu kolorach. W doniczkach sadzimy ich niskie odmiany.

Różowe astry – kwiaty na balkon

Słoneczniki

Słoneczniki ozdobne to największe kwiaty, jakie udało mi się znaleźć, które są bezpieczne dla kota. Niektóre odmiany osiągają nawet metr wysokości. Ze względu na rozwinięty system korzeniowy słoneczniki potrzebują dużych doniczek. Ich nazwa nie jest przypadkowa, gdyż ubóstwiają słońce.

A jeśli już urządzacie balkon pod kota, warto zadbać o kryjówki dla niego. Miły szum zapewni też kocia fontanna. Ja mam taką, ceramiczną.

życie z kotem

Jak wybrać hotel na wyjazd z kotem

2021-11-28
hotel z kotem

Coraz więcej obiektów noclegowych oferuje możliwość przyjazdu ze zwierzakiem. Cieszy mnie ta zmiana i chętnie z niej korzystam. Co więcej, często jest to dla mnie główne kryterium przy wyborze hotelu, pokoju gościnnego czy apartamentu. Opcję „z pupilem” możecie zresztą zaznaczyć w wyszukiwarce na większości portali rezerwacyjnych, takich jak Booking czy Travelist.

Jako że już w kilku (a raczej kilkunastu) miejscach już z Nikonem byliśmy, podpowiem Wam, na co warto zwrócić uwagę, jeśli jedziecie z kotem na weekend czy dłuższy wyjazd – i chcecie, aby było Wam wszystkim komfortowo.

Wielkość pokoju

Jadąc ze zwierzakiem na urlop, zwracajcie uwagę na rzeczywistą wielkość pokoju. Nie oceniajcie jej po zdjęciach, które pokazują wybrane (najlepsze) pokoje i to pod korzystnym kątem, ale po metrach kwadratowych w ich opisie. Już nie raz spotkałam się z tym, że w cztero- i pięciogwiazdkowych obiektach, o wspaniałych, pałacowych wnętrzach, same pokoje są malutkie.

Wasz kitku większość czasu będzie spędzał w tym jednym pokoju i miło by było, gdyby miał się gdzie ruszyć poza łóżkiem i skrawkiem podłogi. Szczególnie gdy Wy będziecie korzystać z uroków okolicy. Poza tym spanie z nosem w kuwecie i kocich miskach nie należy do najprzyjemniejszych doświadczeń. Miłym dodatkiem będzie też okno z parapetem, z którego kocisko będzie mogło obserwować świat.

Hotel z kotem
Lake Hill Resort & Spa – główny gość hotelowy w swoim apartamencie

Co jest na podłodze

Koniecznie sprawdźcie, co znajduje się na podłodze – parkiet czy może dywany w całym pokoju? Wcześniej nie zwracałam na to uwagi, ale nacięłam się przy naszym ostatnim wyjeździe z Nikonem. Cała przestrzeń, z wyłączeniem jedynie łazienki, była wyłożona wykładziną. Z pewnością potraficie sobie wyobrazić, co dzieje się po kilku wizytach kota w kuwecie…

Żwirek niesamowicie się niesie i jest niemożliwy do posprzątania bez odkurzacza, chyba że będziecie go wybierać z dywanu ziarenko po ziarenku. A przecież nie zamówicie sprzątania pokoju, kiedy Wasz kot w nim przebywa 24/7. To duże ryzyko, że ucieknie obcej osobie, gdy ta zostawi uchylone drzwi, ale też sam zwierzak może się mocno zestresować.

Parkiet i drewniane meble w Lake Hill Resort & Spa

Rodzaj mebli

Jeśli Wasz kitku ma tendencję do drapania mebli, oczywistą rzeczą jest, że bierzecie ze sobą drapak. Mimo to szczególnie niebezpieczne są meble skórzane i tapicerowane, których zniszczenie może Was narazić na spore koszty. Można je oczywiście pozasłaniać zaraz po przyjeździe (oj, zdażyło się), ale łatwiej po prostu wybrać miejsce, gdzie meble są w większości drewniane i nie będą stanowić dla kota pokusy.

Pałac Jugowice – eksploracja korytarzy

Otoczenie obiektu

Jeśli wasz kot lubi wychodzić na spacery, koniecznie sprawdźcie, co jest wokół obiektu. Najlepiej na google maps, a nie w galerii zdjęć hotelu – tam zawsze będzie zielono. Dobrym otoczeniem dla Waszego spacerowicza będzie ogród należący do obiektu, z daleka od drogi, z różnymi zakamarkami, które kot może eksplorować czy przycupnąć i czuć się w miarę bezpiecznie (krzaczki, ławki, drzewa). Jeśli hotel jest położony przy samej drodze, jest tam głośno, nie ma zieleni, a jedynie wybetonowany podjazd (przypadek naszego ostatniego wyjazdu), z kotem za bardzo nie wyjdziecie, a na pewno nie będzie to dla niego przyjemne.

Wieściszówka – spacer z kotem po ogrodzie

Cena

Pewnie nie jest to czynnik ważny dla każdego, ale dla wielu osób może być decydujący. Na razie najwięcej płaciłam za kota 80 zł za noc, a najmniej… zero. Ale są też obiekty w Polsce, gdzie ta przyjemność kosztuje 100 zł i więcej. Czasem sobie myślę, że może powinno być zróżnicowanie ceny zależnie od zwierzęcia. Jednak mały kotek to nie 40-kilogramowy długowłosy pies, po którym naprawdę porządnie trzeba wysprzątać pokój hotelowy. Oczywiście nikt nie zabrania hotelom ustalania swojej stawki i to jest ok, nie ma co z tym dyskutować.

Jednak najważniejsze w tym całym jeżdżeniu z kotem jest to, czy Wasz czworonóg lubi podróżować. Jeśli cały wyjazd miałby przesiedzieć skulony pod łóżkiem, to nie będzie komfortowa dla niego opcja i lepiej żeby został w domu z opiekunem/opiekunką dochodzącym/ą lub mieszkającym/ą z nim. Z tego, co widzę po swoim kocie, dla niego ważne jest to, żebym była z nim i wtedy dobrze się czuje. Gdy przychodzą opiekunowie, często nawet nie wychynie nosa, a na ostatnią opiekunkę wręcz syczał (pozdrowienia dla kociej cioci P.!). Natomiast kiedy jeździ ze mną, z zaciekawieniem eksploruje pokój, a często chętnie i hotelowe przestrzenie, jeśli jest cicho i po korytarzach nie kręci się za dużo osób. Szybko odnajduje swoje należne miejsce pośrodku łóżka i wygląda na zadowolonego. A to jest najważniejsze. :)

życie z kotem

Petsitter/catsitter – czy warto korzystać z profesjonalnej opieki

2021-01-17
petsitter

Mimo iż minęło już sporo czasu, od kiedy korzystałam z usług profesjonalnych kocich opiekunów (wiadomo, korona), chciałabym dziś wrócić do tego tematu. Czy warto zatrudnić profesjonalist(k)ę do opieki nad zwierzakiem? Jak znaleźć dobrego petsittera/petsitterkę? Ile to kosztuje?

Mówi się, że koty są bezobsługowe i na czas wyjazdu można je zostawić same w domu. I tak, i nie, ponieważ wszystko zależy od:

  • charakteru kota (jak znosi samotność)
  • diety, np. jeśli je tylko mokrą karmę ciężko wyłożyć na wierzch jej zapas
  • przyjmowanych leków (jak często, w jakiej postaci)
  • długości naszego wyjazdu (sama staram się nie zostawiać Nikona bez opieki na więcej niż 24-28  godzin, czyli na jedną noc)

Jeśli Twój kot lubi podróżowanie i masz możliwość zabrać go ze sobą, zawsze możesz rozważyć wyjazd z kotem (tu poczytasz o wyjazdach z kotem, a tu o wyprowadzaniu kota na szelkach).

Zalety profesjonalnej opieki nad kotem

  1. Profesjonalizm. Petsitter/ka z prawdziwego zdarzenia zna się na zwierzakach, umie podać leki i będzie wiedzieć, kiedy jest coś nie tak i trzeba jechać do weterynarza.
  2. Pewność. Opieka nad zwierzakami to jej/jego praca. Nie wyobrażam sobie, że nie przyjedzie w umówionym dniu lub nie załatwi za siebie zastępstwa.
  3. Płacę i wymagam. Może brzmi to oschle, ale zatrudniając osobę „z zewnątrz” można poprosić ją o rzeczy, o które nie ośmielilibyśmy się poprosić rodzinę czy znajomych. Ciepłą zupkę dla kiciusia czy masowanie brzuszka… każdy opiekun kota chyba wie, co mam na myśli.
  4. Ubezpieczenie i odpowiedzialność.

Wady korzystania z petsittingu

  1. Sporo osób boi się zostawiać obcym osobom klucze do domu czy mieszkania. Osobiście nie podzielam tej obawy, ale ją rozumiem. Dlatego tak ważne jest znalezienie zaufanego catsittera.
  2. Kot nie zna opiekuna. Nie dla każdego zwierzaka będzie to problemem, ale te bardziej nieufne i strachliwe mogą lepiej się czuć z osobą, która często ich odwiedza i którą kojarzą.
  3. Profesjonalna opieka, jak każda inna usługa, kosztuje. Ile dokładnie – o tym dalej.

Na co zwrócić uwagę

Chcąc skorzystać z profesjonalnej opieki nad kotem, warto zwrócić szczególną uwagę na trzy kwestie. Po pierwsze – koniecznie podpiszcie umowę i sprawdźcie widniejące na niej dane. Po drugie, oceńcie, jak wygląda kontakt ze zwierzakiem na spotkaniu zapoznawczym. Powinniście od razu zobaczyć, jeśli dzieje się coś niedobrego, a petsitter wywołuje skrajne kocie emocje. Po trzecie, chciałoby się powiedzieć sprawdźcie opinie w sieci, ale mam świadomość, że w internecie wiele z nich może być fałszywych. Mimo wszystko przejrzałabym je, zobaczyła odpowiedzi opiekuna i dokonała samodzielnej oceny. Możecie też podpytać innych zakocianych znajomych albo zapytać o petsittera na licznych kocich grupach.

Petsitter – ile to kosztuje

Godzinna wizyta profesjonalnego catsittera, obejmująca karmienie, czyszczenie kuwety i zabawę to koszt ok. 50 zł. W okresie świątecznym może wzrosnąć do nawet 70-100 zł. Wszystko zależy od czasu, na jaki podpisujemy umowę i liczby kotów, które będą pod opieką.

inne tematy życie z kotem

Spacery z kotem – o czym pamiętać?

2020-06-16

Jeśli zależy nam na zdrowiu i życiu kota, nie wypuszczamy go „luzem” na dwór – mam nadzieję, że to jest oczywiste. Co jednak zrobić, jeśli chcielibyśmy mu zapewnić więcej ruchu i umożliwić kontakt z naturą? Jednym z rozwiązań  spacery z kotem na szelkach. Coraz więcej opiekunów wyprowadza koty codziennie, więc może już niedługo widok ten przestanie dziwić.

Oczywiście trzeba pamiętać, że każdy kot jest inny i nie każdy będzie czerpał przyjemność ze spacerów po dworze. Są domatorzy, dla których wyjścia to niepotrzebny stres. Ci skorzystają z każdej nadarzającej się okazji, by czmychnąć do domu. Jeśli jednak widzimy w swoim kocie potencjał na spacery – o czym powinniśmy pamiętać?

Kup dobre szelki

Podstawą udanego spaceru są wygodne i odpowiednio dopasowane szelki dla kota. Nie mogą być zbyt luźne, bo wtedy istnieje ryzyko, że kot się z nich uwolni – szczególnie jeśli się czegoś przestraszy lub zacznie gonić za owadem. Za luźne lub za luźno zapięte szelki wydają mi się najczęściej popełnianym błędem. Kolejnym ważnym aspektem jest wygodny sposób zakładania uprzęży – szkoda się z kotem mocować przy każdej próbie jej założenia. Ja swoje szelki kupiłam w TK Maxx i nie mam im nic do zarzucenia oprócz tego, że właśnie przęsło, przez które trzeba przecisnąć głowę kota, się nie rozpina i założenie szelek to zawsze walka. Warto zaopatrzyć się też w długą smycz, żeby nie musieć chodzić za kotem krok w krok.

wyprowadzanie kota

Znajdź bezpieczne miejsce

Na spacery najlepiej wybrać miejsce czyste, mało oblegane, gdzie kot nie będzie stresował się obecnością obcych ludzi i innych zwierząt. Szukajmy miejsc zielonych, urozmaiconych, z różnymi zakamarkami np. krzakami, które można eksplorować. Z dala od tłumów, psów, z dala od ruchliwej drogi. Warto upewnić się, że okoliczna roślinność jest bezpieczna, a podłoże czyste.

Miej oko na kota

Nie jestem zwolenniczką przypinania kota i zostawiania go na dłuższy czas bez opieki. Po pierwsze dlatego, że pod naszą nieobecność może się uwolnić z szelek – i katastrofa gotowa. Po drugie, jeśli wyprowadzamy kota w nie do końca znanym nam miejscu, trzeba obserwować, co dokładnie podgryza i czy nie jest to trujące. Pilnujemy też, by zwierzak nie wyrządzał szkody środowisku naturalnemu – mam tu na myśli szczególnie polowanie na ptaki. Spacer to czas, który poświęcamy kotu i w tym czasie dbamy o jego bezpieczeństwo.

Zadbaj o zdrowie

Kluczowe w wyprowadzaniu kota jest jego zabezpieczenie przeciwko kleszczom i pchłom. Dużo łatwiej jest zapobiegać niż potem w panice szukać kliniki, która usunie kleszcza (nie mówiąc o potencjalnych powikłaniach czy chorobach odkleszczowych, które potrafią siać prawdziwe spustoszenie w organizmie). Pamiętaj też, żeby zabezpieczać kota przez cały okres, kiedy z nim wychodzisz – kleszcze stanowią zagrożenie przez cały rok. Środek dobieraj koniecznie ze swoim weterynarzem (nigdy na własną rękę w sklepie zoologicznym!), dostosowując go do stanu zdrowia i wieku zwierzaka. Uprzedź lekarza też, gdzie spacerujecie – być może będą potrzebne dodatkowe szczepienia/odrobaczenie. Ja (=Nikon) przeciw kleszczom stosuję preparat w płynie aplikowany na kark (np. Stronhold, koszt ok. 40 zł), który zapewnia zabezpieczenie na miesiąc.

Okazjonalnie czy codziennie

Codzienny rytuał czy może okazjonalna przygoda? Jeśli o mnie chodzi, nigdy nie chciałam z kotem wychodzić codziennie. Zawsze mieszkałam w centrum i nie widzę tu najlepszych terenów na spacery – trawniki są raczej skąpe i oblegane przez psy. Ale korzystam z możliwości spacerów zawsze, gdy jedziemy do domu z ogrodem czy na wakacje „pod gruszą”. Jak byliśmy w czterogwiazdkowym hotelu i okazało się, że prosto z pokoju jest wyjście na rozległy trawnik – nie mogę odżałować, że nie wzięłam szelek. Czy będziesz wychodzić z kotem codziennie czy okazjonalnie, zależy od Ciebie, ale pamiętaj, że jeśli przyzwyczaisz zwierzaka do regularnych spacerków… nie odpuści pod drzwiami.

spacery z kotem na szelkach

życie z kotem

Zalety posiadania* jednego kota

2020-01-19
zalety jednego kota

* Oczywiście tytuł powinien brzmieć: Zalety opieki nad jednym kotem (dlaczego? Przeczytasz we wcześniejszym wpisie), ale wstęp rządzi się swoimi prawami i wyjątkowo dopuszczam skrót myślowy. Dziś opowiem o tym, dlaczego dobrze jest mieć w domu właśnie „jedynaka”.

Jeden kot czy więcej?

Nie zrozumcie mnie źle – nie twierdzę, że posiadanie jednego kota jest lepsze od dwóch czy sześciu. Po prostu mam jednego i widzę w tym rozwiązaniu sporo plusów. Wiele – innych – zalet ma z pewnością także posiadanie większej liczby futer. Ale skoro mam jedynaka – jakie są dobre strony tej sytuacji?

jeden kot rosyjski w hotelu

Diagnozowanie chorób

Mieszkając z jednym kotem od razu widzę, gdy dzieje się coś niepokojącego. Brak wizyt w kuwecie? Nieprzyjmowanie pokarmów? Odmawianie picia wody czy zwiększone pragnienie? Trudno byłoby zauważyć te sygnały, mając więcej futer. Dzięki opiece nad jednym delikwentem wiem dokładnie, jak często chodzi do toalety (i z jakim skutkiem), jak dużo je i jak często wymiotuje. Zwracam na te symptomy szczególną uwagę, ponieważ Nikon jest kotem struwitowym, tarczycowym i nerkowym – i szybkość reakcji ma kluczowe znaczenie.

Leczenie

Mając jednego kota, podawanie leków w tabletkach czy pastach jest dziecinnie proste – wystarczy dodać je do karmy. Dzięki temu najczęściej udaje mi się uniknąć stresującego wciskania tabletek prosto do paszczy. Przy dwóch kotach upilnowanie, który zjada porcję z lekami, byłoby trudne, jeśli nie niemożliwe.

Dieta i kontrola wagi

Mając jednego czworonoga w domu, łatwiej jest zadbać o jego prawidłową wagę. Gdy jest za gruby – wydzielamy odpowiednią ilość jedzenia i nie wyjada go towarzyszom. Gdy jest za chudy – nikt nie stanowi konkurencji do miski i może godzinami medytować nad posiłkiem. Co prawda pojawiają się już na rynku rozwiązania mające tę sprawę ułatwić np. miski otwierane tylko przez konkretnego kota za pomocą chipa – ale nie wiem, czy sprawdzają się w stu procentach, a na pewno nie do tanich nie należą.

Opieka nad kotem a wyjazdy

Kot to obowiązek – w większości przyjemny – który daje o sobie znać szczególnie w sezonie urlopowym. Nie zawsze można i chce się zabierać kota na wakacje (chociaż jeśli się da, to polecam – tutaj napisałam więcej o wyjazdach z kotem). W przypadku dłuższych wyjazdów wolę, by kot nie siedział sam w domu i szukam znajomych czy rodziny, która go do siebie przygarnie. Dużo łatwiej jest jednak poprosić o opiekę nad jednym kotem niż nad czwórką.

Jest coraz więcej miejsc, gdzie można przyjechać z pupilem. O ile spakowanie jednego delikwenta z całym jego dobytkiem (transporter, kuweta, żarcie, drapak, zabawki, szelki, leki, miseczki) jest wykonalne, chociaż niełatwe, to przy większej liczbie zwierzaków chyba bym się nie podjęła tego zadania.

Koszty utrzymania

Osoby, które twierdzą, że jeden czy dwa koty to prawie żadna różnica w kosztach – z pewnością nie prowadzą budżetu domowego. Dwa koty jedzą za dwóch i zużywają dwa razy więcej żwirku. Wizyty u weterynarza, badania okresowe i leczenie także kosztują podwójnie. W przypadku chorób zakaźnych czy pasożytów zazwyczaj wszystkie koty wymagają leczenia na raz. Doba hotelowa liczona jest również od sztuk kota. Na przykład w ostatnim hotelu (skąd pochodzą zdjęcia do tego wpisu) płaciłam 60 zł za „kocionoc”. Mnożąc to przez większą liczbę zwierzaków… wychodzi  niemało. Jeśli chcesz sprawdzić, ile kosztuje utrzymanie jednego kota, zerknij do mojego rozliczenia 2018 roku.

Podsumowując, jeden kot to:

  • szybsze diagnozowanie chorób
  • łatwiejsze, mniej stresujące podawanie leków
  • skuteczniejsza kontrola wagi
  • łatwiejsze znalezienie opieki na czas wyjazdu
  • niższe koszty utrzymania

Co dodalibyście do tej listy?

życie z kotem

Jak być bardziej eko przy kocie?

2019-10-26
ekologia karma żwirek
Czy macie świadomość – przez sam fakt posiadania kota – jak bardzo jesteście nieekologiczni*? Przeciętny kot zjada miesięcznie 6 kg mięsa**, na wyprodukowanie którego potrzeba średnio 120.000 litrów wody. Pod hodowlę zwierząt wycinane są lasy, które dostarczałyby nam tlen, a proces produkcji mięsa powoduje uwalnianie ogromnych ilości gazów cieplarnianych.

Już dziś 1/4 powierzchni ziemi wykorzystywana jest pod wypas zwierząt, a 1/3 pól uprawnych służy ich wykarmieniu (za: Czyste mięso, P. Shapiro). Nie mówiąc już o tym, że kocie jedzenie jest w coś zapakowane i w większości przypadków nie jest to szklany słoik czy eko torebka. Do tego dochodzi jeszcze żwirek, sprzęt, zabawki… Co więc możemy zrobić, by w tym wszystkim być bardziej ekologicznymi?

Rodzaj mięsa

Produkcja wołowiny obciąża środowisko 10 razy bardziej niż drobiu czy wieprzowiny. Zużywa więcej wody, emituje więcej gazów cieplarnianych i wymaga większej powierzchni, pod którą wycina się lasy. Więc jeśli możecie, wybierajcie karmy, których głównym składnikiem jest drób lub wieprzowina. Koty to klasyczni mięsożercy, więc ani myślcie przestawiać je na wegetarianizm!

Opakowanie

Karma w puszce będzie lepsza niż ta w plastikowych saszetkach. Aluminium jest lekkie, więc nie zwiększa kosztu (środowiskowego) transportu, a do tego bardzo łatwo poddawane recyklingowi. Warto wybierać większe opakowania. Na niektórych plastikowych saszetkach znajdziecie oznakowanie, że materiał może być wykorzystywany ponownie. Mimo wszystko nadal to plastik. W przypadku żwirku – wybierajcie ten w opakowaniach z papieru, a nie z plastiku. Nie kupujcie wody dla kotów (tak, jest taka!), która występuje w plastikowych butelkach. Pamiętajcie, żeby wyrzucać odpady po kocie odpowiednio posegregowane.

Będąc przy wodzie…

Jeśli Wasz mruczek pije tylko cieknącą wodę, to zamiast odkręcać kran i pozwalać jej lecieć godzinami, zainwestujcie w fontannę dla kota. Przykładowo ta z Miaustore, którą miałam przyjemność testować, spełnia też inne założenia bycia eko: jest ceramiczna, a nie plastikowa, nie wymaga wymiany filtrów i produkują ją w Polsce.

Żwirek

Czy kot wymaga wymiany całego żwirku raz na tydzień? A może zacząć wydłużać ten czas stopniowo? Ja wymieniam żwirek całkowicie raz na miesiąc. Staram się to robić wtedy, gdy jest go w kuwecie naprawdę mało, żeby nie produkować dodatkowo niepotrzebnych śmieci. Ważny jest też rodzaj żwirku – a dokładniej z czego jest wykonany. Może być to np. żwirek w 100% biodegradowalny, wykonany z surowców biologicznych, odpadów (drewno, kukurydza, pszenica). Za to żwirki bentonitowe produkowane są ze skał bentonitowych, więc ich zasoby są ograniczone.

Kraj produkcji

Niezależnie co dla kota kupujecie – karmę, żwirek, drapaki – zwróćcie uwagę na kraj produkcji. Transport z daleka to dodatkowy koszt dla środowiska, o którym nie zawsze myślimy. Wiem, że np. w przypadku karm rodzimy wybór jest ograniczony, ale jeśli możecie, zamawiajcie jedzenie produkcji np. niemieckiej a nie włoskiej. W Polsce z tego co wiem, na pewno produkowana jest Dolina Noteci. W przypadku sprzedawców kocich akcesoriów warto zapytać wcześniej, gdzie je wytwarzają, bo często niestety jest tak, że firma jest polska… ale zamawia w Chinach.

Większe zakupy

Niezależnie czy zamawiacie online czy jeździcie do sklepu stacjonarnie, warto robić większe zakupy. Koszt transportu – zużytego paliwa – to również obciążenie dla środowiska. To akurat rzecz, z którą ja mam największy problem. Dobijam z zamówieniem do darmowej dostawy i zupełnie nie wychodzi mi planowanie na więcej niż na miesiąc.

Osobiście staram się ograniczać mięso, ale koty to mięsożercy i nie wolno ich przestawiać na inną dietę. Dlatego z utęsknieniem czekam na mięso z próbówki – dla siebie i Nikona.

* Jeszcze bardziej nieekologiczne jest posiadanie dzieci ;)
** Zalecane dawkowanie z puszki Mac’s to 50-400 g karmy mokrej zależnie od wagi kota. W składzie tej karmy jest tylko mięso i podroby (oraz śladowa ilość minerałów i tauryny).

życie z kotem

Ile kosztuje utrzymanie kota – podsumowanie 2018

2019-01-13
jak dużo kosztuje kot

Już po raz trzeci przygotowałam dla Was – a także, z ciekawości, dla siebie – zestawienie wydatków na zwierzaka. Skąd pomysł na taką serię wpisów? Wiele osób pyta mnie, ile kosztuje kot, a najłatwiej jest mi to pokazać na swoim przykładzie. Pamiętajcie jednak, że każdy futrzak jest inny i wydatków tych nie da się przełożyć 1:1.

Jednocześnie chciałabym Wam pokazać, że wydatki na kota mogą być nieprzewidywalne – co najlepiej widać na przykładzie dwóch poprzednich zestawień. Wypadki czy choroby mogą spowodować, jak w moim przypadku, prawie 100% wzrost.

  • Podsumowanie 2016: 166 zł miesięcznie – szczegóły TUTAJ
  • Podsumowanie 2017: 307 zł miesięcznie – dokładne zestawienie TUTAJ
  • Podsumowanie 2018 – poniżej

Co i jak kupowałam w 2018 r.

Wydatki na kota w 2018 r. podzieliłam na następujące kategorie:

  • żwirek – od lat jestem wierna roślinnemu Cat’s Best, najczęściej zamawiam 10-litrowe opakowania (można kupić większe, byłoby ekonomiczniej). Lubię go za możliwość spuszczania w toalecie i dobre zbrylanie. Nie zmieniam marki, bo też nie chcę stresować Nikona.
  • karma – w naszym przypadku jest to wyłącznie mokra – głównie Catz Finefood oraz sporadycznie smakołyki, pasta słodowa na kłaczki. Na karmie mogłabym oszczędzić kupując większe puszki. Wybieram jednak 200-gramowe, bo starczają dokładnie na jeden dzień i jest to wygodne – szczególnie, że do jedzenia dosypuję rozkruszone leki.
  • weterynarz i leki – ta kategoria obejmuje wizyty u weterynarza, badania, leki i preparaty np. na kleszcze (raz w roku, przed wspólnym wyjazdem na wakacje). Wyliczenie to nie zawiera transportu do kliniki. Raz dziennie Nikon dostaje też zakwaszacz moczu, który kupuję na Allegro.
  • sprzęt dla kota – w tym roku był to jeden mały drapak do zamontowania na kaloryferze
  • zabawki – mam zapas i w 2018 nie kupiłam ani jednej, wykorzystywałam głównie rzeczy codziennego użytku, np. sznurki (szukasz pomysłów na zabawę z kotem?)

Do większych wydatków w tym roku należało wykonanie pełnych badań krwi w czerwcu (192 zł) oraz usunięcie kamienia nazębnego w sierpniu (323 zł – zabieg i preparaty po).

Ile kosztuje kot – miesięcznie

W tym roku średnio na kota wydawałam 231,5 zł miesięcznie. Czy jest to dużo czy mało – trudno mi oceniać. Nie widzę w moim rocznym zestawieniu żadnych nadprogramowych wydatków – fanaberii czy nagłych chorób. Czego życzyłabym sobie w 2019 r.? Żebym na tyle przyłożyła się do higieny jamy ustnej Nikona, żeby odszedł nam koszt usuwania kamienia pod narkozą.

Jak widzicie zamiast kota można by pojechać na całkiem fajne wakacje. Ale czy warto? ;)

Utrzymanie kota – miesięczne i roczne zestawienie wydatków:

MIESIĄC CO KWOTA (ZŁ)
styczeń weterynarz i leki 75,57
karma 80,56
luty karma 196,8
żwirek 46,8
sprzęt dla kota 34,8
marzec weterynarz i leki 22,57
karma 84,8
żwirek 44,8
kwiecień weterynarz i leki 57,44
karma 122,94
maj weterynarz i leki 39
karma 142,04
żwirek 25,8
czerwiec weterynarz i leki 250,49
karma 140,52
żwirek 27,8
lipiec karma 232,64
sierpień weterynarz i leki 356,39
karma 164,8
żwirek 47,8
wrzesień karma 88,94
żwirek 15,8
pazdziernik weterynarz i leki 33,25
karma 100,12
listopad karma 146,08
żwirek 26,8
grudzień weterynarz i leki 24,15
karma 121,8
żwirek 26,8
SUMA 2018
karma 1622,04
weterynarz i leki 858,86
sprzęt dla kota 34,8
żwirek 262,4
zabawki 0
RAZEM 2778,1
MIESIĘCZNIE 231,51
życie z kotem

Dlaczego nie jesteś właścicielem swojego kota?

2018-05-24

Odpisywałam dziś jednej z obserwatorek na Instagramie i ugryzłam się w język pisząc o sobie, że jestem właścicielką Nikona. Uznałam, że sprawa jest na tyle poważna, że napiszę Wam dlaczego.

W 100% wierzę, że język kształtuje rzeczywistość. Wpływa na to, jak postrzegamy świat, to jakim nam się wydaje, to jak potem w związku z tym się zachowujemy – także w stosunku do innych. Dlatego „żydzić” nie jest tylko niewinnym słówkiem, prezydentka i architektka brzmią świetnie, a Ty nie jesteś właścicielem swojego kota.

Przykład?

Ojciec z synem jechali samochodem. Mieli wypadek. Ojciec zmarł na miejscu, syna w ciężkim stanie przewieziono do szpitala, w którym musiał być natychmiast operowany. Gdy na salę operacyjną wszedł chirurg, zawołał:
– Nie mogę go operować, przecież to mój syn!
Pytanie: Kim był chirurg dla pacjenta?*

*odpowiedź na końcu wpisu

Dlaczego powyższa zagadka logiczna jest tak trudna i ma rację bytu tylko w niektórych, takich jak nasze, kulturach? Właśnie z powodu języka, który opisywałam na wstępie.

Kot – kim dla niego jesteś

Właścicielem można być samochodu, ubrań, biżuterii. Rzeczy te można oddać, sprzedać, wyrzucić, gdy się zużyją. Czy słyszeliście kiedyś, by ktoś powiedział, że jest właścicielem dziecka? I tak samo – moim zdaniem – jest ze zwierzętami domowymi, czyli naszą czworonożną rodziną. Możemy dbać o nie, leczyć gdy są chore, spełniać ich zachcianki i poświęcać spędzać z nimi jak najwięcej czasu. Nie posiadamy ich, ale się nimi opiekujemy.

Dlatego nigdy nie mów, że jesteś właścicielem swojego kota. Jesteś jego dumnym opiekunem. Lub opiekunką.

*matką

życie z kotem

Ile kosztuje utrzymanie kota – podsumowanie 2017

2018-01-06
utrzymanie kota cena

Rok temu po raz pierwszy postanowiłam policzyć, ile kosztuje utrzymanie kota (podsumowanie 2016 znajdziecie TUTAJ). Wtedy wyszło mi 166 zł miesięcznie i wielu z Was komentowało, że wydaje znacznie więcej. Jednak w 2017 koszty wzrosły znacząco. Złożyły się na to dwie nieprzewidziane sytuacje zdrowotne i zmiana sposobu żywienia.

Kolejny rok pokazuję Wam nasze wyliczenia, żebyście widzieli, że w życiu z kotem trzeba się przygotować na nieprzewidziane wydatki i nie zawsze musi być kolorowo. Miesięczny koszt utrzymania kota wzrósł u nas z 165,83 zł w 2016 r. do 306,96 zł w 2017 r. Czyli prawie dwukrotnie! W skali roku Nikon pochłonął prawie 3700 zł ;)

Nieprzewidziane wydatki

Weterynarz i leki – kupowane u niego lub na jego zalecenie – wyniosły w zeszłym roku prawie 2000 zł. Dla porównania, rok wcześniej nie przekroczyły 500 zł. Na tak wysoki koszt złożyły się przede wszystkim:

Zmiana żywienia

Koszt zmiany karmy suchej na wyłącznie mokrą to największe zaskoczenie 2017 r. Byłam pewna, że nowa, zdrowsza dieta mocno odbije się na domowym budżecie. Szczególnie, że wiązało się to z szukaniem odpowiedniej (czyt. smakującej Księciuniowi) karmy metodą prób i błędów. Po drodze wiele niechcianych puszek trafiło do rodziny, znajomych i wolnożyjących kotów. Przez dłuższy czas karmiliśmy Nikona jego ukochaną Leonardo (jeszcze raz dziękuję za paczkę do testów!), ale saszetki 85 g wychodziły bardzo drogo i ostatecznie przerzuciliśmy się na duże puszki GranataPet. Jak widać, martwiłam się zupełnie niepotrzebnie – miesięczny koszt karmy wzrósł jedynie o 26,55 zł (z 94 na 120,55 zł).

Utrzymanie kota – miesięczne i roczne zestawienie wydatków:

MIESIĄC CO KWOTA (ZŁ)   SUMA 2017
styczeń karma 20,6 karma 1446,57
weterynarz i leki 330,72 weterynarz i leki 1966,52
luty karma 100,14 sprzęt dla kota 0
żwirek 23,56 żwirek 114,95
weterynarz i leki 90,06 zabawki 5,51
marzec karma 130,16 rehabilitacja 150
żwirek 23,56
weterynarz i leki 30
kwiecień karma 196,08
zabawki 5,51 RAZEM 3683,55
czerwiec karma 105,47 MIESIĘCZNIE 306,96
lipiec weterynarz i leki 982
rehabilitacja 150
karma 159,84
sierpień karma 199,9
wrzesień karma 96,96
weterynarz i leki 120,57
żwirek 23,56
październik karma 100
weterynarz i leki 48
listopad karma 196,26
weterynarz i leki 365,17
żwirek 20,71
grudzień karma 141,16
żwirek 23,56
weterynarz 55,57

Podsumowując, planując przyjęcie pod swój dach kociego członka rodziny możecie oszacować stałe koszty z tym związane. Jednak w życiu zdarzają się sytuacje, które ciężko przewidzieć i trzeba być przygotowanym, że wydatki mogą wzrosnąć – co pokazuje nasz przykład – nawet dwukrotnie. Nie zmienia to faktu, że mieszkanie z kotem jest bezcenne i na tym poprzestańmy :)

koszt kota

życie z kotem

Jak nazywa się Twój kot?

2017-04-06
imię kota

Zawsze gdy wracam z pracy, dużo rozmawiamy sobie z Nikonem – co robił cały dzień, czy tęsknił i czy jest głodny (sic!). Przyjrzałam się naszej ostatniej dyskusji i jestem pewna, że mój kot myśli, że nazywa się Kochanie, a Nikon oznacza jedynie wizytę u weterynarza.

Kotuś czy króliczek?

Nikon rzadko kiedy jest Nikonem. Zazwyczaj mówię do niego Kotuś, Słoneczko, Żabcia czy Króliczek. Gdy zrzuca w nocy rzeczy ze stołu ma już zupełnie inne – diabelskie – imiona, które lepiej, żeby nie wyszły poza nasze cztery ściany. Też tak macie, że wołacie kota po imieniu tylko wtedy, gdy nabroi lub trzeba jechać do weterynarza?

kot chodzi po stole

Imiona w hodowli

Kocięta rasowe często mają już imiona nadane przez hodowcę. Litera, na którą się zaczynają, jest oznaczeniem miotu. Powszechnie przyjęło się (ale z tego co kojarzę nie ma takiego obowiązku), że mioty nazywa się w kolejności zgodnej z alfabetem – „A” to pierwszy miot w hodowli, „B” drugi itd. Jeśli rezerwujecie kota odpowiednio wcześnie, macie jeszcze szansę wybrać imię, które znajdzie się w rodowodzie. Jedyną wytyczną będzie litera, na jaką musi się zaczynać. Oczywiście wielu opiekunów – jeśli nie większość – zmienia hodowlane imię kota na bardziej swojskie, a te oficjalne pozostają tylko na papierze.

Nikon opuścił hodowlę jako Nico. Wybraliśmy go dość późno, po ukończeniu 3 miesiąca życia, i miał już wpisane imię w rodowodzie. Jako, że byliśmy wtedy szczęśliwymi posiadaczami aparatów marki Nikon bez większego zastanowienia dokonaliśmy małej modyfikacji oficjalnego imienia… i tak już zostało.

 

 

Używamy ciasteczek Więcej

W ramach naszego bloga używamy plików cookies, co pozwala nam dostarczyć Ci jeszcze lepsze informacje. Czytając Kotton.pl wyrażasz zgodę na używanie ciasteczek.

Zamknij