Przeglądasz Tag

kot

życie z kotem

Kwiaty balkonowe bezpieczne dla kota

2022-03-26
kot balkon

Uwielbiam zarówno kwiaty, jak i koty – i obu staram się zapewnić godne warunki do życia. Dopóki pewnej nocy nie obudził mnie dźwięk futrzaka chrupiącego palmę arekę, myślałam, że w przypadku obu całkiem nieźle mi się to udaje… Ale wróćmy do tematu.

Balkon. Po trzech latach w zamknięciu stałam się szczęśliwą posiadaczką balkonu. Roztaczam już przed sobą wizję nadchodzących miesięcy i tych wszystkich kawek na świeżym powietrzu czy wieczornego winka z kotem na kolanach. Jednak żeby balkon był pełnoprawnym przedłużeniem mieszkania, nie obejdzie się bez kwiatów. I tu pojawia się podobny, co w przypadku roślin domowych, problem – koty i rośliny nie zawsze idą w parze. Stąd, tak jak i w przypadku poprzednich wpisów z tej serii (kwiaty cięte bezpieczne dla kota), podrzucam Wam gotowe rozwiązanie. Co zasadzić, żeby spać spokojnie?

8 kwiatów na balkon bezpiecznych dla kotów

Zła wiadomość jest taka, że znane i lubiane pelargonie, begonie czy lawenda są toksyczne (i klasyczne stokrotki, stokrotek będzie mi najbardziej żal). A dobra…

Bratki

Popularne bratki są na szczęście bezpieczne dla kotów. Są urocze, występują w całym wachlarzu barw (ponad 300 odmian!) i wiosną dostaniecie je praktycznie wszędzie. Dobrze znoszą niskie temperatury, gorzej z wysokimi. Płatki bratków możecie też dodać do swojej sałatki (rym niezamierzony).

Petunie, surfinie

Te kwiatki o kielichowatym kształcie występują nie tylko w różnych kolorach, ale też umaszczeniu np. w paski, plamki czy z ozdobnymi brzegami. Lubią ciepło i światło. Odmiany o zwisających pędach wyglądają cudnie w podwieszanych donicach.

Aksamitki

Najczęściej spotykane są odmiany żółte i pomarańczowe. Z dzieciństwa kojarzę ich specyficzny zapach, nie do końca (mało powiedziane) mi pasujący. Co jednak ma swoje zalety, bo odstrasza on też np. mszyce. Są jak najbardziej jadalne, możecie je dodać do sałatki, zrobić z nich bogaty w antyoksydanty napar albo… nalewkę.

Niecierpki

Te urocze kwiatki występują w najróżniejszych odcieniach różowego, a także w kolorze białym czy fioletowym. Nie są wymagające i lubią cień, więc są wręcz stworzone dla mnie i mojego balkonu, gdzie światło wpada wyłącznie rano. Można zrobić z nich herbatkę, chętnie wykorzystywane są też w terapiach alternatywnych.

Niecierpki kwiaty bezpieczne dla kota

Róże

Róże najczęściej goszczą w naszych domach w wazonach. Jednak sporo ich odmian, szczególnie tych mniejszych czy pnących, nadaje się do uprawy doniczkowej. To moje pierwsze zasadzone na balkonie kwiaty.

Róże balkonowe

Gerbery doniczkowe

Gerbery to jedne z moich ulubionych kwiatów ciętych. Mile się więc zaskoczyłam, widząc, że można je dostać także w wersji doniczkowej. Mogą być kapryśne, lubią słońce, ale nie upał – mimo to zaryzykuję. Szczególnie że kwitną bardzo długo, a po przeniesieniu na jesień/zimę do domu mogą i cały rok.

Stokrotki afrykańskie

Podczas gdy klasyczne stokrotki są dla kotów trujące, to stokrotki afrykańskie (dla pewności szukaj osteospermum) będą dla nich całkowicie bezpieczne. Bliżej im bowiem do aster czy gerber.

Astry

Gdy przekwitną już bratki (maj), całe na biało wchodzą one – jesienne astry. Są efektowne i występują w wielu kolorach. W doniczkach sadzimy ich niskie odmiany.

Różowe astry – kwiaty na balkon

Słoneczniki

Słoneczniki ozdobne to największe kwiaty, jakie udało mi się znaleźć, które są bezpieczne dla kota. Niektóre odmiany osiągają nawet metr wysokości. Ze względu na rozwinięty system korzeniowy słoneczniki potrzebują dużych doniczek. Ich nazwa nie jest przypadkowa, gdyż ubóstwiają słońce.

A jeśli już urządzacie balkon pod kota, warto zadbać o kryjówki dla niego. Miły szum zapewni też kocia fontanna. Ja mam taką, ceramiczną.

inne tematy

Kwiaty cięte. Jakie przy kocie?

2021-07-08
bezpieczne kwiaty cięte dla kota

Był już post o bezpiecznych roślinach doniczkowych, ale czy dotyczy to również kwiatów do wazonu? Czy wszystkie są bezpieczne? Czym udekorować swój dom? A może wybieracie się z wizytą do kociary lub kociarza i chcecie im wręczyć odpowiedni bukiet?

Znalezienie popularnych, łatwo dostępnych kwiatów do wazonu, które będą bezpieczne, to nie lada wyzwanie. Wiele z nich, jeśli nie większość, jest po prostu szkodliwych – jak na przykład moje ukochane piwonie, goździki czy tulipany. Dlatego zamiast mówić Wam, czego nie kupować – wolę dać gotowe rozwiązanie. W ten sposób powstała poniższa lista bezpiecznych kwiatów do wazonu.

Dodam jeszcze, że to nie jest tak, że koty mogą wcinać nietoksyczne roślinki bez opamiętania. Mimo iż nie zawierają one szkodliwych substancji, to nie występują w normalnej diecie kota. Więc jeśli widzicie niepohamowane gastronomiczne zainteresowanie swojego zwierzaka bukietem, pożera go na Waszych oczach – radziłabym odstawić kwiaty w niedostępne dla niego miejsce albo pozbyć się ich z domu. Nadmierne spożycie może skutkować bowiem problemami żołądkowymi.

1. Róże

Najprostszy wybór, można powiedzieć klasyka gatunku. Dostaniecie je w każdej kwiaciarni, a często i w supermarketach. Czerwone, żółte, różowe, herbaciane (od lat ulubione mojej mamy) – jest z czego wybierać. Róże nie są toksyczne dla kotów i możecie cieszyć się ich urokiem mając zwierzaki.

2. Gerbery

Uniwersalny kwiat, chociaż jeszcze z mocnymi konotacjami z PRL-em (zaraz obok goździków, które niestety są dla kotów trujące). Moda na nie, tak jak i na odzież, meble i dodatki z tamtych lat, powraca. Rzeczywiście, jako osoba urodzona w latach 80., odczuwam silny sentyment do gerber, szczególnie tych mniejszych rozmiarów, z których uformujecie piękne, dystyngowane bukiety.

3. Słoneczniki

Za czasów szkolnych były to moje ulubione kwiaty – optymistyczne, śmiałe, uniwersalne. Teraz pewnie kupiłabym wszystkie inne z tej listy, zanim doszłabym do słoneczników. Świetnie wyglądają pojedynczo, jak i w bukiecie. Najczęściej dostępne w jednej, żółtej wersji kolorystycznej, więc nie każdemu muszą pasować.

4. Frezje

Ciężko odmówić tym drobnym kwiatkom uroku. Są delikatne, kolorowe i przepięknie pachną – podobno najintensywniej odmiany czerwone i różowe. Najczęściej kupicie je popakowane po 20 i więcej sztuk. Frezje wykorzystuje się również w kuchni – można je jeść na surowo jako np. dodatek do sałatek.

Frezje - koty bezpieczne dla kota

5. Lewkonie

Pewnie nie jest to najbardziej popularny kwiat cięty, lecz uwierzcie mi – nie jest łatwo o bukiety przyjazne kotom. Lewkonia niegdyś królowała w przydomowych ogrodach, ale obecnie chętnie wykorzystywana jest też bukietach. Lewkonie wyglądają delikatnie i cudownie pachną. Jeśli uda Wam się je napotkać w kwiaciarni, bierzcie bez wahania!

dla kociarzy

5 dobrych książek z kotem w tytule

2021-03-27
książki koty

Nie jestem fanką książek o kotach jako takich, opisujących kocie przygody i ich fenomenalne historie. Zniechęca mnie ich przewidywalność i granie na prostych emocjach. Mimo wszystko zauważyłam dziwną prawidłowość (chociaż może nie taką dziwną, jak na kociarę), że potrafi mnie zachęcić do sięgnięcia po konkretny tytuł kot. Kot w tytule, na okładce, ale niekoniecznie (a właśnie najchętniej nie) jako główny bohater. Poniżej znajdziecie listę dobrych książek, w których sierściuch służy raczej za symbol czy motyw przewodni, niż odgrywa kluczową rolę. Dla wszystkich kociar i nie tylko.

1. Kochanie zabiłam nasze koty, Dorota Masłowska

Masłowska to taka autorka, którą albo kocha, albo nienawidzi – i ja jestem w tej pierwszej grupie. Zawsze lubiłam ją za niecodzienny język i styl. Jej metafory i zabawa językiem to majstersztyk, niezależnie po którą książkę sięgniecie (współczuję osobie, która musi to tłumaczyć). „Kochanie zabiłam nasze koty” nie zawodzi pod tym względem. Znajdziecie z niej poczucie humoru, dystans do rzeczywistości, krytykę współczesnego społeczeństwa i modnych stylów życia (joga, zdrowe odżywianie etc.), nihilizm, ludzkie brzydoty i słabości. Co więcej, to pierwsza – i ostatnia – książka, którą rozszarpał na kawałki Nikon, więc i na nim musiała wywrzeć piorunujący efekt.

2. Najlepiej w życiu ma twój kot, Wisława Szymborska i Kornel Filipowicz

Utwory Szymborskiej to pierwsze, jakie znałam na pamięć jeszcze jako dziecko, stąd może mój sentyment do naszej noblistki. Do dziś nic nie wyciska mi łez z oczu jak wiersz „Kot w pustym mieszkaniu”, który powstał po śmierci jej przyjaciela/ukochanego Kornela. Książka ta to zbiór listów wymienianych właśnie między Wisławą a Kornelem. Piękne, pełne czułości, tęsknoty, poczucia humoru, często poruszające też sprawy zwykłe, codzienne. Niezależnie od tematyki, mają po prostu ogromny urok. I żal trochę, że w czasach Messengera i WhatsAppa nikt już takich listów nie pisze…

3. Kociarz, Kristen Roupenian

„Kociarz” to 12 opowiadań o życiu – samotności, strachu, zagubieniu, seksie, przemocy – w dobie Instagrama i Tindera. Świetnie napisane, niesztampowe, dziwne, groteskowe, miejscami przerażające, a gdzie indziej przezabawne. Ja takie dziwactwa lubię, nie przeszkadza mi brak sensu czy spójnej fabuły, co często zarzuca się autorce. Zbiór powstał po tym, jak jedno z opowiadań, tytułowy Kociarz, odniosło zaskakujący sukces w internecie po opublikowaniu go w The New Yorkerze.

4. Walka kotów, Eduardo Mendoza

Walka kotów przedstawia historię Anthonego, Anglika, znawcy sztuki hiszpańskiej, który otrzymuje niecodzienne zlecenie w Madrycie. Gdyby nie jego zamiłowanie do używek i kobiet (oraz pragnienie sławy), może historia potoczyłaby się inaczej, a tak co chwilę nasz bohater wplątuje się w tarapaty. W tle obserwujemy polityczny chaos w Hiszpanii lat 30 ubiegłego wieku, który doprowadził do hiszpańskiej wojny domowej. Historię urozmaica żywy, obszerny wątek dotyczący malarstwa Velázqueza.

5. Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek, Filip Zawada

Historia zarozumiałego chłopaka z domu dziecka, którego ustami dowiadujemy się wielu przykrych rzeczy o ludziach, sobie i o otaczającym nas świecie. Główny bohater podaje w wątpliwość niemal wszystko (m.in. wiarę i moralność), ale też sporo, często między wierszami, mówi o tęsknocie i potrzebie bycia kochanym. Bunt, upokarzanie słabszych, konieczność bycia twardym, żeby przetrwać, są tu na porządku dziennym, ukazując brutalne realia świata dorosłych. Nie brakuje w książce sarkazmu i przekleństw. Tak jak Masłowską, doceniam autora za wyjątkowy język i zabawę nim.

życie z kotem

Zalety posiadania* jednego kota

2020-01-19
zalety jednego kota

* Oczywiście tytuł powinien brzmieć: Zalety opieki nad jednym kotem (dlaczego? Przeczytasz we wcześniejszym wpisie), ale wstęp rządzi się swoimi prawami i wyjątkowo dopuszczam skrót myślowy. Dziś opowiem o tym, dlaczego dobrze jest mieć w domu właśnie „jedynaka”.

Jeden kot czy więcej?

Nie zrozumcie mnie źle – nie twierdzę, że posiadanie jednego kota jest lepsze od dwóch czy sześciu. Po prostu mam jednego i widzę w tym rozwiązaniu sporo plusów. Wiele – innych – zalet ma z pewnością także posiadanie większej liczby futer. Ale skoro mam jedynaka – jakie są dobre strony tej sytuacji?

jeden kot rosyjski w hotelu

Diagnozowanie chorób

Mieszkając z jednym kotem od razu widzę, gdy dzieje się coś niepokojącego. Brak wizyt w kuwecie? Nieprzyjmowanie pokarmów? Odmawianie picia wody czy zwiększone pragnienie? Trudno byłoby zauważyć te sygnały, mając więcej futer. Dzięki opiece nad jednym delikwentem wiem dokładnie, jak często chodzi do toalety (i z jakim skutkiem), jak dużo je i jak często wymiotuje. Zwracam na te symptomy szczególną uwagę, ponieważ Nikon jest kotem struwitowym, tarczycowym i nerkowym – i szybkość reakcji ma kluczowe znaczenie.

Leczenie

Mając jednego kota, podawanie leków w tabletkach czy pastach jest dziecinnie proste – wystarczy dodać je do karmy. Dzięki temu najczęściej udaje mi się uniknąć stresującego wciskania tabletek prosto do paszczy. Przy dwóch kotach upilnowanie, który zjada porcję z lekami, byłoby trudne, jeśli nie niemożliwe.

Dieta i kontrola wagi

Mając jednego czworonoga w domu, łatwiej jest zadbać o jego prawidłową wagę. Gdy jest za gruby – wydzielamy odpowiednią ilość jedzenia i nie wyjada go towarzyszom. Gdy jest za chudy – nikt nie stanowi konkurencji do miski i może godzinami medytować nad posiłkiem. Co prawda pojawiają się już na rynku rozwiązania mające tę sprawę ułatwić np. miski otwierane tylko przez konkretnego kota za pomocą chipa – ale nie wiem, czy sprawdzają się w stu procentach, a na pewno nie do tanich nie należą.

Opieka nad kotem a wyjazdy

Kot to obowiązek – w większości przyjemny – który daje o sobie znać szczególnie w sezonie urlopowym. Nie zawsze można i chce się zabierać kota na wakacje (chociaż jeśli się da, to polecam – tutaj napisałam więcej o wyjazdach z kotem). W przypadku dłuższych wyjazdów wolę, by kot nie siedział sam w domu i szukam znajomych czy rodziny, która go do siebie przygarnie. Dużo łatwiej jest jednak poprosić o opiekę nad jednym kotem niż nad czwórką.

Jest coraz więcej miejsc, gdzie można przyjechać z pupilem. O ile spakowanie jednego delikwenta z całym jego dobytkiem (transporter, kuweta, żarcie, drapak, zabawki, szelki, leki, miseczki) jest wykonalne, chociaż niełatwe, to przy większej liczbie zwierzaków chyba bym się nie podjęła tego zadania.

Koszty utrzymania

Osoby, które twierdzą, że jeden czy dwa koty to prawie żadna różnica w kosztach – z pewnością nie prowadzą budżetu domowego. Dwa koty jedzą za dwóch i zużywają dwa razy więcej żwirku. Wizyty u weterynarza, badania okresowe i leczenie także kosztują podwójnie. W przypadku chorób zakaźnych czy pasożytów zazwyczaj wszystkie koty wymagają leczenia na raz. Doba hotelowa liczona jest również od sztuk kota. Na przykład w ostatnim hotelu (skąd pochodzą zdjęcia do tego wpisu) płaciłam 60 zł za „kocionoc”. Mnożąc to przez większą liczbę zwierzaków… wychodzi  niemało. Jeśli chcesz sprawdzić, ile kosztuje utrzymanie jednego kota, zerknij do mojego rozliczenia 2018 roku.

Podsumowując, jeden kot to:

  • szybsze diagnozowanie chorób
  • łatwiejsze, mniej stresujące podawanie leków
  • skuteczniejsza kontrola wagi
  • łatwiejsze znalezienie opieki na czas wyjazdu
  • niższe koszty utrzymania

Co dodalibyście do tej listy?

życie z kotem

Dlaczego nie jesteś właścicielem swojego kota?

2018-05-24

Odpisywałam dziś jednej z obserwatorek na Instagramie i ugryzłam się w język pisząc o sobie, że jestem właścicielką Nikona. Uznałam, że sprawa jest na tyle poważna, że napiszę Wam dlaczego.

W 100% wierzę, że język kształtuje rzeczywistość. Wpływa na to, jak postrzegamy świat, to jakim nam się wydaje, to jak potem w związku z tym się zachowujemy – także w stosunku do innych. Dlatego „żydzić” nie jest tylko niewinnym słówkiem, prezydentka i architektka brzmią świetnie, a Ty nie jesteś właścicielem swojego kota.

Przykład?

Ojciec z synem jechali samochodem. Mieli wypadek. Ojciec zmarł na miejscu, syna w ciężkim stanie przewieziono do szpitala, w którym musiał być natychmiast operowany. Gdy na salę operacyjną wszedł chirurg, zawołał:
– Nie mogę go operować, przecież to mój syn!
Pytanie: Kim był chirurg dla pacjenta?*

*odpowiedź na końcu wpisu

Dlaczego powyższa zagadka logiczna jest tak trudna i ma rację bytu tylko w niektórych, takich jak nasze, kulturach? Właśnie z powodu języka, który opisywałam na wstępie.

Kot – kim dla niego jesteś

Właścicielem można być samochodu, ubrań, biżuterii. Rzeczy te można oddać, sprzedać, wyrzucić, gdy się zużyją. Czy słyszeliście kiedyś, by ktoś powiedział, że jest właścicielem dziecka? I tak samo – moim zdaniem – jest ze zwierzętami domowymi, czyli naszą czworonożną rodziną. Możemy dbać o nie, leczyć gdy są chore, spełniać ich zachcianki i poświęcać spędzać z nimi jak najwięcej czasu. Nie posiadamy ich, ale się nimi opiekujemy.

Dlatego nigdy nie mów, że jesteś właścicielem swojego kota. Jesteś jego dumnym opiekunem. Lub opiekunką.

*matką

zdrowie i choroby życie z kotem

Po co mieć kota?

2016-07-20
Koty lecza i sprawiają, że jesteśmy szczęśliwsi

Jakiś czas temu znajomy zapytał mnie, o co chodzi z tymi kotami i po co w ogóle mi kot. Przyznaję, że to pytanie zbiło mnie z pantałyku, bo nie wyobrażałam sobie, by ktoś mógł nie chcieć dzielić swojego życia z najwspanialszymi – mruczącymi, pachnącymi i mięciutkimi – istotami na ziemi… Ale skoro te argumenty nie spotkały się ze zrozumieniem mojego interlokutora, musiałam wytoczyć działo cięższego kalibru – warto mieć kota, bo koty leczą!Głaskanie kota rosyjskiego

 

Koty wydłużają życie

Posiadacze kotów żyją dłużej i są szczęśliwsi. Na pewno naukowcy mają na to lepsze wytłumaczenie, ale ja widzę to tak: wracam wcześniej do domu (z pracy,  imprezy), bo kot czeka głodny i smutny. W domu czeka na mnie oprócz mruczka także zdrowsze – bo domowe – jedzenie, mniej stresu i sen. Z kotem świetnie się rozmawia, gotuje i bierze prysznic. Zwierzak zmusza też do aktywności fizycznej, a uwierzcie mi, zachęcenie naszego leniucha do biegania za wędką wymaga sporego wysiłku. Ruch to zdrowie i uwalniający się hormon szczęścia. Koty łagodzą obyczaje, a na koniec dnia nie ma bardziej odprężającej chwili niż ta z puchatą kulką na kolanach. Koty lecza i sprawiają, że jesteśmy szczęśliwsi

 

Felinoterapia, czyli koty leczą

Kot to doskonały przykład medycyny niekonwencjonalnej: naturalnie redukuje stres, obniża ciśnienie, walczy z depresją, za granicą często wykorzystywany jest w pracy z dziećmi i seniorami. Jeśli mamy z nim styczność w pierwszym roku życia, obniża ryzyko alergii. Podobno mruczenie kotów powoduje też szybsze zrastanie się kości i łagodzi ból. 

To nie przypadek, że mam niedoczynność tarczycy, a Nikon codziennie rano ugniata mi właśnie szyję. Zaczęłam zgłębiać temat przy okazji tego wpisu i rzeczywiście jest sporo publikacji na temat skuteczności masażu tarczycy (tchawicy), żeby pobudzić ją do pracy i w efekcie poprawić samopoczucie. 

Parafrazując angielskie przysłowie: a kitty a day keeps the doctor away!

Poranny masaż tarczycy w wykonaniu Nikona:

design i akcesoria dla kota koty rasowe życie z kotem

IKEA, dlaczego Ty mi to robisz?

2016-04-22
Kubek w koty IKEA

Uzależnienie od kocich gażetów

Czy wy też – kociary i kociarze – macie radar ustawiony na koty? Czy też nie możecie przejść obojętnie obok akcesoriów, odzieży, kosmetyków z kotami? Czy też kupujecie coś tylko dlatego, że jest w koty? Witajcie w klubie kotoholików.

I co ma z tym wspólnego IKEA

Na największe pokuszenie wystawia mnie ostatnio IKEA. Przy każdej wizycie u nich, a z racji niedawnej przeprowadzki zdarza się to dość często, wynajduję nowe przedmioty oczywiście w koty – poduszki, zasłony, a ostatnio także naczynia. I każda wyprawa mająca na celu zakup rzeczy „wyłącznie absolutnie niezbędnych” zamienia się w polowanie na koty… Ta filiżanka w koty (rosyjskie?!) to miłość od pierwszego wejrzenia.

Bardzo żałuję, że ten wpis nie jest sponsorowany, bo brakuje mi jeszcze wielu elementów kociego zestawu naczyń IKEA :DFiliżanka z kotami IKEA i kot rosyjskiKubek w koty IKEAFiliżanka z kotem IKEA i kot rosyjski

design i akcesoria dla kota

Walentynki z kotem i pomysł na prezent dla kociary

2016-02-14
PUPA Cat paletka błyszczyków i kot rosyjski

Walentynki z kotem

W tym roku Walentynki spędzam z kotem – śniadanie z saszetki, kino przyrodnicze, romantyczna kolacja bez świec (z obawy o kocie wąsy) i kieliszek herbatki z kocimiętki to tylko niektóre z atrakcji, jakie przygotowałam dla Nikona.

Prezent dla kociary – Pupa Cat

Mój Walenty to naturalna piękność nie wymagająca wspomagania, ale jego brzydsza połowa dostała w tym roku prezent idealny, łączący dwie kobiece namiętności – koty i kosmetyki. Zestaw trzech błyszczyków firmy Pupa zamkniętych w pudełeczku w kształcie kota to jeden z lepszych sposobów, by mieć swojego lubego zawsze przy sobie. Trudno nie zgodzić się z mottem calej upiększającej serii „Life is better with cat”.

W dzień jak dziś…

mam szczególną nadzieję, że Nikon widzi we mnie coś więcej niż tylko otwieracz do saszetek. ;)

pupa cat błyszczyki kot

Pupa Cat paletka błyszczyków

PUPA cat błyszczyki kotek

PUPA Cat paletka błyszczyków i kot rosyjski

PUPA paletka błyszczyków prezent na walentynki

Kolory błyszczyków z paletki Pupa Cat 1 nr 002:

pupacat-paletka-blyszczyk-numer-1

 

życie z kotem

Pies z kotem

2015-02-02

Nikon nie miał w życiu wielu okazji do spotkań międzygatunkowych. Co prawda w hodowli mieszkał z yorkiem, ale już „za naszej kadencji” każdy kontakt z psem kończył się sykami, warczeniem i odseparowywaniem niedoszłych kolegów. O dziwo tym razem Nikon przejawiał żywe zainteresowanie egzotycznym obiektem, który bez przerwy merda ogonem i chce się bawić. Miały miejsce pojedyncze próby pacania łapą, ale zawodnicy wyszli ze spotkania bez szwanku.

jak-pies-z-kotem
kot-i-pies-zabawakot-i-pies-zabawa-walkakot-i-pies

życie z kotem

Noworoczny sen

2015-01-01

Lato, morze, plaża, przesuwam stopy po ciepłym piasku, dźwięk ten jest przyjemny, intensywny, staje się coraz głośniejszy… i pobudka!
Taki noworoczny sen dostałam od Nikona szalejącego po nocy w kuwecie.

kot-rosyjski-wasy-sylwester

Używamy ciasteczek Więcej

W ramach naszego bloga używamy plików cookies, co pozwala nam dostarczyć Ci jeszcze lepsze informacje. Czytając Kotton.pl wyrażasz zgodę na używanie ciasteczek.

Zamknij